Stanęła przed nim. Jej plecy wygięły się w liryczną linię, a wypięte pośladki stanowiły drżący kielich wystawiony na jego wolę.
Jego dłonie, z chłodną pewnością, odnalazły skórzane sznury losu – uprząż na talii i delikatnej szyi, klucz do ostatecznego oddania. Pociągnął ją do siebie, a jej ciało dopasowało się do niego jak nuta do melodii.
Wdarł się w nią. Jego twardy, nieubłagany kutas zajął jej wnętrze. Wtedy zaczęła się symfonia dotyku i ciśnienia. Z każdym głębokim pchnięciem, Pan J zaciskał pasek na jej szyi jak strunę, wzmagając jej zmysłowy, niemy krzyk. W chwilach odwrotu bioder, natychmiast rozluźniał uchwyt, dając jej srebrny haust wytchnienia.
Ten cykliczny, słodko-groźny ucisk tworzył hipnotyczny rytm. Czując jego żar w sobie, jej wnętrze płonęło i gasło w rytm paska. Była to gwałtowna, galopująca rozkosz spotykająca się z napięciem na krawędzi. Ten pulsujący uścisk na szyi był poetyckim podpisem – fizycznym hymnem na cześć jej triumfalnego poddania się jego miłości.
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.