Dzis w dobie internetu, telefonow komorkowych czesto zdradzamy...Zdarzylo Wam sie? Podobało Wam sie? Nie dreczyly wyrzuty? A moze cyłyscie sie bardziej adorowane a Panowie mescy? Skrobnijcie ale powaznie...
zdradzie powiedzmy głośne NIE!
I kropka.
znaczy sie co, cyber-sex ?? :>
ale ja nie rozumiem wstępu... czy dlatego zdradzamy ze jestesmy w czasach internetu lub telefonów komórkowych???.... zdrada jest od zawsze ... i bedzie na zawsze ... czy sobie tego niunia zyczysz czy nie ... no i pytanie jeszcze jest wazne co rozumiesz pod słowem "zdrada"... bo moze byc wiele definicji...
pozdrawiam
zdrada chyba nie zależy od sprzetów tylko od osób:Pzależy też co dla kogo jest zdradą:)
nie ma znaczenia czy sa tel czy ich mie ma.........wystarczy moment nieuwagi i bum...........gotowe :P
Hmm ale to właśnie internet ułatwia zawieranie znajomości...Poznawanie tych którzy czują się samotni...Pochłonięci monotonią małżeńską szukają ujścia emocjom i zdradzaja...
Witam, fakt naprawde zalezy co dla kogo jest zdrada bo jeden pujdzie do łuzka i to jest zdrada (inne pary moga to tolerowac???) Natomiast inny pokaze se w kamerce na czacie i to juz moze byc zecza nie do wybaczenia!!!
Witam wszystkich!
Nie bardzo rozumiem stwierdzenie "zależy co dla kogo jest zdradą". Zdradą jest zarówno pójście do łóżka z inną osobą w tajemnicy przed partnerm tak samo jak sex rozmowy przez internet.
my nie zdradzamy....
Zero zdrady
Zdrada nie.
Ale skok w bok tak!!!
I sex bez zobowiązań też tak.....
magdalena ... rozumiem ze prezentujesz swoj poglad na ten temat .. a ja wierze ze moze byc tak iż flirt w pracy czy na imprezie ... albo ogladanie innych w internecie ... czy nawet rozmowy intymne przez telefon nie muszą byc zdradą ... ponadto jest tyle różnych konfiguracji związków w ktorych trudno by było określić kiedy jeden z zakochanych zdradza a kiedy nie ... wiec to jest własnie to co miałem na myśli ..."zależy co dla kogo jest zdradą" w twoim przypadku jest to zradykalizowane podejście ... mysle nawet ze dość zacofane jak na obecny wiek...i nie ma to nic wspólnego z tym ze sie kogoś kocha czy nie ...
pozdrawiam
a może zdradą mozemy nazwać wszystko co robimy i wstydzimy się do tego przyznać?
Każdy związek ma określone zasady, kiedy jednej i drugiej stronie odpowiada skok w bok to w porządku. Flirt w pracy, na imprezie i oglądanie innych w internecie to nie zdrada. Prawdopodobnie moje podejście jest radykalne, ale nie wyobrażam sobie jakiego kolwiek związku bez zaufania. Można kogoś kochać i go zdradzać, ale co gdy drugiej osobie to nie odpowiada, co wtedy się czuje?
Moim skromnym zdaniem, zdradą jest wszystko to, co Twój partner uważa za zdradę.
myślę że Biały ma bardzo duzo racji...
myszka na Prezydentową:)
Popieram kandydaturę i na okoliczność przytoczę słowo zasłyszane :
„słuchaj swego partnera albo niech cię Jasna Cholera....” :D:D:D
złe kobiałki, to nieposłuszne :D
biały mam wrażenie ze to zbyt uogólnione i stad tez mogący byc bardzo mylace podejscie do zdrady ...
myszka... skoro masz takie podejscie to co bys powiedziała na to, że spojrzenie twoje na przystojengo faceta jest odbierane przez twoje meżczyzne jako zdrade ...nie cielesną ale umysłową... i on nie chce abys patrzyła "tak" na innych facetów... ciekawy jestem twojej odpowiedzi...
magdalena... i mam wrażenie ze w sumie jestes najblizej w mojej ocenie definicji zdrady ale została ona zniekształcona przez ostatnie zdanie ... otóż uwazam, że związek bez zaufania to nie związek a układ.. lub rzeczywistość w jakiej trwamy ... tak wiec zdrada sie zaczyna wówczas gdy partner traci do nas zaufanie... bez wzgledu na to co to bedzie ... oczywiście założenia moje brzegowe są takie ze to związek dwoje dojrzałych ludzi, ktorzy nie zamykaja swojego partnera w piwnicy ... nie sprawdzają spojrzeń... ani nie śledzą w pracy czy aby tam niedochodzi do łamania zasad... zakładam ze są partnerami a nie duzymi szczeniakami ucinając mój przydługi wywód
pozdrawiam
czy jeśli przyjaciel-świadek zdarzenia nie reaguje i nie staje w obronie swojego przyjaciela który jest obrzucany błotem i obdarzany wszelkim najgorszymi życzeniami, przez osobę jest również przyjacielem świadka całego zdarzenia - czy jest to zdrada?
jeszcze raz bo coś się ucięło :-)
czy jeśli przyjaciel-świadek zdarzenia nie reaguje i nie staje w obronie swojego przyjaciela który jest obrzucany błotem i obdarzany wszelkim najgorszymi życzeniami, przez osobę która jest również przyjacielem świadka całego zdarzenia - czy jest to zdrada?
mysle ze tak. Troszku to zagmatwane ale jesli dobrze przeczytalem to tak.
Jeśli moje spojrzenie na innego, odebrane by było przez mojego mężczyznę jako zdrada, wówczas jak najbardziej mielibyśmy tu do czynienia ze zdradą - jego uczuć oraz woli. Zdradą "umysłową" jak Ty ją określasz. A to, co ja bym o tym myślała nie miało by żadnego znaczenia - dla niego zawsze i tak będzie to zdrada.
Sinsemilla,jesli dobrze zrozumialem,to byla "rozmowa"miedzy trojgiem przyjaciol...W takim wypadku na miejscu "świadka"klotni nie odzywalbym sie i nie mialbym z tego powodu wyrzutow sumienia.Inaczej sie ma sprawa,jesli "ten trzeci"jest jednoczesnie Twoim partnerem zyciowym....Tutaj nie ma dla niego wytlumaczenia,ze nie stanal w Twojej obronie.(W takim przypadku nalezy mu sie przynajmniej solidne"OPR").
Co do zdrady...to bedac z kims w zwiazku wiemy,jakie sa granice ktorych nie powinnismy przekroczyc.Kazda para wypracowala swoj wlasny "kodeks"...albo moze "wzor zachowan",ktory akceptujemy wspolnie.
Przekroczenie jego granic jest zdrada-czy nam sie to podoba,czy tez nie.
Czasami "goraca"rozmowa przez telefon lub gg dla niektorych jest zdrada...dla innych kochanie sie z kims obcym nia nie jest.Sami musimy sobie na to pytanie odpowiedziec.
{quote:myszka=A to, co ja bym o tym myślała nie miało by żadnego znaczenia - dla niego zawsze i tak będzie to zdrada.
}
Tylko czy jest sens być z takim człowiekiem?? troszkę to bezsensowne i doprowadzić moze do tego że będzie zazdrosny tylko o to że ktoś ogląda twoją twarz..... będziesz musiała nosić woalkę i najlepiej to przeprowadzić się do krajów arabskich.
Ale to osobny temat. Moim zdaniem zdrada jest wtedy kiedy złamie się jasno ustalone zasady. Tylko tyle. Bo przecież nie możemy ciągle się pilnować i domyślać "co zrobić a czego nie żeby partnera tym nie urazić".
To chore
just a woman ... pozostaje mi powiedzieć ...no własnie ... z jednej strony nie doceniamy zdrady a z drugiej wyolbrzymiamy ja do jakiś niewyobrażalnie zmutowanych rozmiarów przez co stajemy sie niewolnikami własnych ograniczeń i de facto wpływamy na związek destrukcyjnie ...
to co piszesz myszka świadczy o tym ze jeszcze przez jakiś czas nie bedziesz wiedziała co to znaczy związek ... i nie obrazaj sie i nie musisz pisać cietej riposty ... poprostu ... albo biale albo czarne dobre jest tylko w kreskówkach zycie to tęcza... dla ciebie dwu-kolorowa ... narazie ...
pozdrawiam
Wszak zdrada istniała, istnieje i będzie istnieć...
a i owszem, panie o.
nie bylo komor, internet w powijakach takich, ze nikomu sie nie snilo o cybersexach, a ludzkosc i tak na boki chodzila a i dalej chodzi
ot, chocby taki moj sasiad, ktoren jeden zone do sanatorium wyprawiwszy, odstrzelil sie jak stroz w boze cialo, wypachnil markowa woda toaletowa i poszedl wczoraj w dluga tak, ze go do tej pory nie ma
a z pozoru to on taki bardziej katolicki beton... zatem zdrada - jakkolwiek bysmy jej nei pojmowali - powinna byc mu obca
"nie rób drugiemu co tobie niemiłe"
czyli - swoje zachowanie w jakiejś sytuacji obróć sobie tak, żeby przez chwilę stać się swoim paartnerem... wtedy oceń, czy poczułbyś się zdradzony, skrzywdzony, etc.
"gorące" giegiegadki czy sms'y dla mnie są zdradą, dla kogoś innego mogą nie być.
co człowiek, to opinia, nie?
a gdzie polakó dwóch, tam trzy opinie... :>
...bo w istocie są Kasiu ...myślą, fantazją, westchnieniem i spojrzeniem, też można zdradzić...
Pierwsza zdrada przydarzyla mi sie w 1991 rok po moim slubie. Teraz jestem rozwiedziony ale dalej mi sie to przytrafia. Cyber sex, sex platny, wszystko. Nie pisze po to zeby sie chwalic. Ale zeby wszystkim powiedziec ze to ma sie chyba w genach, czasami nie chce a to robie. Jestem niereformowalny !!
To jest postawa pod tytułem "A jakiegos mnie Boziu stworzył takiego mnie kurwa masz" Nie jestem przeciwnikiem skoków w bok tylko wrogiem upraszczania i łetwego usprawiedliwiania się.
uczestnictwo na forum zbiornika i ogladanie fotek inncyh tez moze byc traktowane jak zdrada
powiało grozą;)
ta groza, proszę pani, to już nadinterpretacja
jako i traktowanie gapienia się na gołe strony jako zdrady - chyba, że się dosłownie będzie traktować któreś z przykazań - to z myślą itp.
ale - jak by na to nie spojrzeć - to już przegięcie, i to spore, jest - bowiem w myśl takiego rozumienia zdrady nawet popatrzenie się na bilboard z bielizną gustownie rozpiętą na ślicznym kobiecym ciele powinno być uznawane za zdradę
że nie wspomnę na spojrzeniu, mniej lub bardziej cielęcym, na piękną kobietę reklamującą kosmetyki
spojrzenie a patrzenie... zawsze tam jest ta cienka właściwie niewidoczna granica ...
etam niewidoczna
stricte gramatyczna - spojrzenie jest jednorazowe i dokonczone (wszak pochodzi od czasownika dokonanego), a patrzenie jest procesem rozciagnietym w czasie
ot i cala granica
{i}ciele sie tez patrzylo na malowane wrota i guzik z tego wyniklo{/i}
jeśli o ciele mowa,:) to uchylam wrota zapatrzonej :D i wniknie...coś ;)
ale jak sie juz tak napatrze porzadnie...........hehehehe
mówisz, że cię oczy potem bolą?:)
oczy to nie ale ręka!
ja nie zdradzałem
ale jak okazja będzie, albo się upije to nie wiem co się stanie
ani oczy ani reka.....jeno kopytko :P
a to tego zboczenia nie znam.
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.