derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głucym tętencie kopyt........
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
........................................................
co to jest "widet"?
nie wiem ;)
bidet bardziej przydatny :)
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
{b}ref.:{/b}
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
i pomyślec, że ja tylko o kocyku wspomniałem...
:P:P:P
ratman 2006-04-05 23:08
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
.....................................
paflik masz kocyk spowrotem ;)
ratman 2006-04-05 23:08
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
bedzie hicior :D:D
ratman 2006-04-05 23:08
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
ratman 2006-04-05 23:08
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
bo nikt nie ma czasu robić fotek wtedy
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
ale czad...
O kurwa a Wam jeszcze nie przeszło?
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
kobietą zwane ... potocznie - cżlowiekiem
Niech zmysly piesci jak najdluzej.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
kobietą zwane ... potocznie - cżlowiekiem
Niech zmysly piesci jak najdluzej.....
Sie zapedzilem.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
kobietą zwane ... potocznie - cżlowiekiem
Niech zmysly piesci jak najdluzej.....
tak jak zakryte pobudza wyobraźnię.....
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
kobietą zwane ... potocznie - cżlowiekiem
Niech zmysly piesci jak najdluzej.....
tak jak zakryte pobudza wyobraźnię.....
i zmysly do bialosci rozpala...........
derkami sie potem nakryc.....
cieplej bedzie.....
i siodlo zalozyc......
gnac przez step szeroki.....
po wypalonej słońcem pampie...
az do zachodu slonca tak gnac.....
czując jak widet uwiera.......
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
w głuchym tętencie kopyt........
przedzierając obraz swój poprzez swąd rozgrznych racic ...
i mimo,iż zdaje się,że wszystko na nic...
płomyczek nadziei iskrzy w umyśle...
chybocząc się delikatnie przy wieczornej bryzie....
iskrzy się, płonie, choś czas umyka...
i tylko myśl jedna cały czaz gryzie...
spokój umysłu burząc..... :
... dokąd kurwa tak gnam? ...
i to pytanie pozostanie bez odpowiedzi....dopoki nie osiagne celu...
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
Sny bywają tak realistyczne...
Kryształowo mrożą krew w oczach zamkniętych snów...
a oddech przyspieszywszy wywołuje zimny pot na plecach.....
i tylko ciało dreszczem przeszyte zastyga w bezruchu...
bedac zesztywniałym ........ z zimna
pod cienkim kocykiem marzeń
A kocyk ten spleciony przez dwie polowy....
I dziurawy nie, przetarty życia losami...
Które poprowadziły mnie daleko...
het het tam ...
za horyzont wspomnień...
gdzie zmierzch przeplata się ze switem
A słońce z księżycem...
pod cienkim, za horyzont het
pod cienkim, będąc zesztywniałym
pod cienkim,kryształowo zamarzła krew
(chorus)
ref.:
a warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
warto sie poswiecic....bo cel jest blisko
lada dzień wyłoni się z oddali...
i tylko gwiazd zimny blask....
biały rumak ... żółty kask
i ten kij wspaniały....
ostro powyginany....niezle pokrecony....
z drzewa co reumatyzm miało
Więc naprzód !!! ... powoli , ospale ...
z wolna podnosząc powiekę....
by zmysł wzroku pobudziło to zjawisko nieziemskie.....
kobietą zwane ... potocznie - cżlowiekiem
Niech zmysly piesci jak najdluzej.....
tak jak zakryte pobudza wyobraźnię.....
i zmysly do bialosci rozpala...........
że nagły nagłobieg serca budzi........
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.