
Jestem mężczyzną, który potrafi słuchać, patrzeć uważnie i nie spieszy się tam, gdzie warto smakować chwilę. Zadbany, dyskretny, z poczuciem humoru i spokojną pewnością siebie. Bardziej napięcie niż pośpiech. Bardziej chemia niż scenariusz.
Powolne zbliżanie się, kiedy napięcie robi się gęste jeszcze zanim się dotkniemy. Kobiety świadome swojego ciała, swojego spojrzenia i tego, co potrafią nim zrobić. Szept bliżej ucha niż rozsądek, dłonie, które nie są przypadkowe, i moment, w którym oddech zaczyna mówić więcej niż słowa.
Sztywności, zahamowań udających niewinność i udawanej odwagi. Wulgarności bez chemii i sytuacji, w których ktoś gra rolę zamiast czuć chwilę. Jeśli nie ma iskry — reszta nie ma znaczenia.
Reakcje. To, jak zmienia się czyjś głos, gdy robi się goręcej. Miejsca z półmrokiem, długie wieczory, przeciągające się spotkania, w których granica między rozmową a napięciem powoli się zaciera.
Umiarkowana, ale jakościowa. Dla mnie liczy się napięcie, ochota i ta właściwa energia między dwojgiem ludzi — nie ilość dla samej ilości. Wolę rzadziej, a intensywnie i z pełnym zaangażowaniem, niż często i bez iskry. Jeśli coś się dzieje, to dlatego, że oboje naprawdę tego chcemy… a nie dlatego, że „wypada”.
„Najbardziej podniecające nie jest to, co widać… tylko to, co wydarzy się za chwilę.”
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.