
Pokłady namiętności, pragnień i fantazji. Wszystko to w polewie z (pozornego) chłodu. Mezalians troglodyty z intelektualistą. Grzej na niewielkim ogniu - łatwo wrze. Dobrze przyrządzony dam Twoim zmysłom rozkosz. W nadmiarze uzależnię / spowoduję niestrawność* (*niepotrzebne skreślić)
Czerwień Twego lica powodowana rozkoszą
"Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
Kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
Gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie,
I wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
Lubię, kiedy ją rozkosz i żądza oniemi,
Gdy wpija się w ramiona palcami drżącemi,
Gdy krótkim, urywanym oddycha oddechem,
I oddaje się cała z mdlejącym uśmiechem.
I lubię ten wstyd, co się kobiecie zabrania
Przyznać, że czuje rozkosz, że moc pożądania
Zwalcza ją, a sycenie żądzy oszalenia,
Gdy szuka ust, a lęka się słów i spojrzenia.
Lubię to — i tę chwilę lubię, gdy koło mnie
Wyczerpana, zmęczona leży nieprzytomnie,
A myśl moja już od niej wybiega skrzydlata
W nieskończone przestrzenie nieziemskiego świata."
Przerwa-Tetmajer " Lubię, kiedy kobieta..."
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.