Maaagiaaa
Po pierwsze… Jakże mi się podoba ta twoja personalna wycieczka na temat pochodzenia mojej moralności i przyzwoitości:) No urocza tak, że pokuszę się o podobną na temat twojej kultury, którą znalazłeś chyba na śmietniku:) No to skoro już się uprzejmościami powymienialiśmy chooju (jakże ja się cieszę, że masz taki nick – mogę grzecznie się do Ciebie zwracając wyrażać pełnię przepełniających mnie do Ciebie w tej chwili uczuć:)) to „pućmy” dalej:) Niechaj będzie, że przykład ze studentem nie do końca był trafiony:) No bo faktycznie, programy antyplagiatowe, antyejajowe zatwierdzone przez rząd, bo faktycznie studenciak podpisał zgodę. A całą resztę jebał pies? Czyli jak SigmaRysiek albo taki uroczy Choojek (wspominałam, że zajebiście podoba mi się Twój nick?) ukradnie lub wyejajuje jakiś tekst i przedstawi światu jako „kontent własny” to boże broń sprawdzać w googlu, czy aby nie kradziony? Bo wujaszek google nie jest chyba zatwierdzony przez rząd, a Rysiek nikomu zgody na sprawdzanie siebie nie podpisał, co? A ja w sumie wykładowcą nie jestem, tylko zaniepokojoną obywatelką , a jako taka… nie powinnam prawdy dociekać na własną rękę, bo się jeszcze okaże, że moralność w czitosach znalazłam, tylko gnać z uprzejmą prośbą „sprawdźcie mi to” na milicję, czy administratora danej strony, na której Rysiek bryluje :D No jakoś mi się o nie klei:D Podobnie jak Twoja logika, w której dorosła osoba twierdzi, że oszukiwanie przy pomocy ejajów czy ordynarna wręcz kradzież dóbr intelektualnych jest mniej chujowa od kradzieży tudzież oszukiwania w kwestii wizerunku (srał pies czy kradziona tudzież generowana jest twarz czy cycki) – dla mnie oszustwo, to oszustwo, a kradzież to kradzież. Nie wiem, może faktycznie, chęć samodzielnego podjęcia kroków w celu a)sprawdzenia czy mnie ktoś nie oszukuje, b) kogoś nie okrada czyni ze mnie moralnie upadłą pindę, ale widać sumienie w opakowaniu proszku do prania znalazłam, bo w mym osobistym odczuciu? Mam je czyste. Ba! Czuję się nawet troszkę jak bohaterka, bo wielokrotnie już zdarzyło mi się złodzieja za rękę złapać i choć foty okradzionych wrzucałam w „sprawdzajki” to mi cholera za czujność parę osób nawet podziękowało, np. @kasiaaleksandra której gołą dupę jakiś Janusz na innym portalu erotycznym wykorzystywał jak własną – widać KasiaAleksandra to nie dość, że ładna, to jeszcze głupia dupa, bo (domniemam) bardziej niż kradziejów z trzeciego świata, którzy podejrzane sprawdzajki założyli i mogą jej fotę bez jej wiedzy do reklamy prezerwatyw w Zimbabwe wykorzystać, bardziej obawia się tych, co to kradną w dużo bliżej i w dużo bardziej bezczelny sposób… A może po prostu nie ma czego się obawiać? Niech ją takie moralnie upadłe pindy jak ja sprawdzają, bo… po pierwsze: nie oszukuje? Po drugie – dzięki takim moralnym przegrywom jak ja, wie, że ją okradziono bezczelnie? Nie wiem. W każdym razie? Jak wyżej. Sumienie mam czyste:)
Kobieta • 21 godzin temu