Drzwi hotelowego pokoju zamknęły się cicho. Światło lamp odbijało się w lustrze, rozlewając po ścianach ciepły półmrok. Pachniało świeżą pościelą i czymś jeszcze... Napięciem, które pojawia się, gdy dwoje ludzi wreszcie zostaje bez świadków.
Siedzieliśmy na łóżku, blisko siebie. Ona w pięknej bieliźnie... Rozmowa toczyła się spokojnie. Jej kolano dotykało mojego.Czasem przypadkiem. Czasem wyraźnie nieprzypadkowo. Spojrzenia zatrzymywały się na sobie o ułamek sekundy za długo. W pewnym momencie przerwałem jej w pół słowa. Nie było w tym gwałtowności. Pocałowałem ją spokojnie, ale bez wahania. Czułem, jak jej dłoń od razu odnajduje mój kark, jakby czekała dokładnie na ten ruch. Słowa przestały mieć sens. Został dotyk i ten rodzaj ciszy, w której nie ma już miejsca na udawanie. Czas zwolnił. Każdy gest był bardziej świadomy, każdy oddech bliższy.
Nie wszystko, co wydarzyło się później, musi zostać opisane. Niektóre rzeczy najlepiej smakują wtedy, gdy zostają między skórą a pamięcią....