I jeszcze dodam, że opchnąłem je z majonezikiem - a jeśli majonez to tylko KIELECKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
i żaden inny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:D
Ja preferuję majonez własnej produkcji. To mój numer popisowy ;)
nienawidze majonezu. niech zniknie z tego swiata, po nim mam odruch wymiotny.
Naamah nie wierze, jak mozna nie lubiec majonezu, nie mowie zeby jesc go lyzeczka prosto ze sloika, choc znam i takich, ale jako dodatek jest wspanialy, majonez musi byc i basta!!!!!
Jak można żyć bez majonezu, musztardy i ketchupu ??
majonez to syf, zawsze najdrobniejszą ilość wyczuje i dania nie ruszę bleee bo mi się na wymioty zbiera, nie cierpię musztardy, bo to podobny shit, a odkąd wynaleźli pyszne sosy do pizzy, to i keczupu jeśc nie musze ;P
słodycze i makaron rlz ;P
Naamah - czemu określasz rzeczy, które smakują innym jako syf ??
Można powiedzieć, że coś mi nie smakuje, coś mi się nie podoba itp. ale nie że to jest syf i shit !!
Bo dla innych Twoje ulubione potrawy mogą się okazać shitem !!
Sosów do pizzy nie lubie - przeważnie walą chemią. natomiast ketchup lubie, zwłaszcza pudliszki - mógłbym go jeść nawet do zupy mlecznej. :D:D:D
Heh.......... dziwne Narko... moja praca jest związana wlaśnie z pizzą i generalnie powiem Ci, że sosy nie walą chemią... to przyprawy zmieniają smak i zapach, a nie chemia... zresztą sam często robię sosy i wiem, co się w nich miesza....
Naamah... widzę, że lubisz sosy do pizzy i mówisz, że majonez wszedzie wyczujesz... otóż sosy do pizzy są produkowane właśnie na bazie majonezu (ok. 2/3 sosu to majonez)... więc, że tak powiem, bez obrazy, po cholerę takie głupoty wypisujesz??
Pozdrawiam........
wypowiadam swoje subiektywne zdanie :D nie bijcie ;P jeszcze kiedys za mną zatęsknicie ;P
a tak w ogóle..... od dziś więc żadnych sosów :D
ps - twister nie chce mi się wierzyć, bo na ogół sa pzrezroczysto czerwone, lub ogólnie czerwone, a nie matowo-biało-czerwone czy też rózowe.. więc coś mi tu nie gra :D [odrzućmy już ten temat, zakopmy topór wojenny]
naamah kurna co ty majonezik i jajeczka hm.odlocik ..............
Tak więc przepis na ciasto...... w zasadzie pyszne drożdzowe zawijane bułeczki [nazwy nie podam, bo mnie wysmiejecie ;P]
Więc to by było tak: Na ciasto:
- pół kilo mąki
- 200gram masła
- 20gram drożdży
- 2 jajka
- szklanka mleka
- 1 łyżka cukru
Na masę cynamonowa:
- 6 łyzek cukru [tych do zupy]
- 6 łyżeczek cynamonu [tych do herbaty]
- 200gram masła
- białko jajka
Mleko wlewamy do miski, kruszymy drożdże i rozpuszczamy, dosypujemy cukier, następnie wbijamy jajka, cały czas mieszamy. Rozpuszczamy masło i dolewamy. Na koniec dostypujemy maki stale mieszając łyżką. Jak już będzie ciężko, musimy pougniatać rękami. Można dosypac mąki czy dolać mleka w zalezności od tego jaka konsystencja wyjdzie, na końcu powinnismy uzyskać jędrne, dobrze odchodzące od rąk ciasto. Formujemy w kulę, wkładamy do miski, przykrywamy ścierka i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. W tym czasie przygotowywujemy masę to wysmarowania, mieszając cukier, cynamon z miękkim masłem. Moim patentem było dodanie pewnej ilości białka z jajka, gdyż później ciasto się nie rozwala.
Kiedy ciasto wyrosnie dzielimy je na 2 połowy, kazdą przygotowywujemy w ten sam sposób - rozwałkowujemy na grubość 5-10mm, nastepnie smarujemy cały placek przygotowaną wczesniej masa i zawijamy ciasto jak roladę. Następnie kroimy je na plasterki w poprzek, tak ze uzyskujemy ok 1-1,5 cm grubości ciastka, które kładziemy na blachę i wsuwamy do nagrzanego wcześniej piekarnika. Dobrze jest posmarować je wcześniej po wierzchu jajkiem, będą się ładnie błyszczeć.
Jak dla mnie rewelacja na jesienne i zimowe wieczory :D [sama czsto robię trochę wiecej masy bo mmmmm lubię cynamon]
[podac może komuś pzrepis na ulepszone przeze mnie ratatoullie (ciągle mi się myli jak to się pisze :/) albo kombinowane spaghetti? :D]
Naamah... heh... ja żadnego topora nie odkopałem... po prostu pracuję w gastronomii od długiego czasu i jest to restauracja z pizzerią... stąd od razu nie zgodziłem się z Twoją opinią na temat majonezu... skoro lubisz sosy...
Heh... a ich kolorystyka?? Właśnie... jest to zależne od rodzaju sosu... bo np sos ostry raczej nie jest na bazie majonezu, ale takie tzatzyki absolutnie są... a ja nie wiem jakie Ty sosy lubisz, ale napisalaś ogólnie "sosy do pizzy" stąd moglem pomyśleć nawet o majonezowo-koperkowym :P Acha... a jak chcesz uzyskać różowy kolor wystarczy choćby zmieszać majonez z ketchupem... dodajesz przyprawy jakie lubisz i masz sos do pizzy, który uwielbiasz... więc... prosta konkluzja... kolor nie świadczy o składnikach sosiku :P Poza tym sos wcale nie musi w nazwie mieć słówka "majonezowo-....", żeby był na bazie majonezu... :P Ale starczy na ten temat już...
Pozdrawiam...
P. S.
A przepis na ciasto na pewno wypróbuję :P Mniamuśnie się zapowiada...
Twist - ja robione sosy do spaghetti tez lubie, ale chodzilo mi o to paskudztwo co w sloikach najczesciej sprzedają.
Naamah - jak pracowałem kiedyś w kawiarni to robiłem przepyszne ciastka francskie. klienci je uwielbiali, najbardziej takie z brzioskwiniami, a przepis na nie był banalny:
Kupić zamrożone i wsadzić na 15 min do piekarnika :P:P:P A jak sie wchodziło cała kawiarnia pachniała kawa i ciastkami.
a otóż właśnie Twister, niecierpię mieszaniny majonezu z keczupem bo to mieszanina majonezu z keczupem a nie sos do pizzy :D majonezow, śmietanowe itd otpadają totalnie. Wiesz co kłada w pizzy hut? i wiesz co wrzucają w torebki pod nazwa 'sos do spaghetti bologense' tudzież pod innymi wymyślnymi nazwami do słoiczków, gdzie w składzie tylko : pomidory, papryka i chemia :D to właśnie to lubię..... i duzo oooooostreeeeeegooooo :)
Heh... Narko... słoikowe wyroby to inna półka... ja mówię o sosach, które wytwarza się w pizzeriach... lub w dobrych fast foodach...
Naamah - jeśli chodzi o mieszankę majonezu z ketchupem, podalem ją jako przykład stworzenia różowej barwy sosu... w sosach ostrych rzadko się używa majonezu... a jeśli chodzi o sos bolognese... wolę własnoręcznie wytworzyć taki sos niż skosztować takiego świństwa w Mc Donald's lub Pizza Hut (swoją drogą to lokale masowe, więc i sosy też są masowe) albo jeszcze gorzej kupić jakiś Uncle Benc's (cholera wie jak to sie pisze), ktorych to sosów całkowicie nie trawię... blech... świństwo...
A jeśli chodzi o sosy... polecam sos śmietankowo-pieczarkowy na Antrykota z piersi kurczaka :P Wypasik :) Ale do pizzy się on na szczęście nie nadaje........ hyhyhy :D
Pozdrawiam.......
Przepis na pyzy z mięsem.
Ciasto: do ugotowanych i uduszonych ziemniaków dodać dwa jajka, soli i dodawać mąki pszennej tyle aż powstanie sprężyste ciasto tj. tak, że zazwyczaj do czterech średniej wielkości kartofli trzeba dodać ok. 0,5 - 0,7 kg mąki.
Farsz: zgotować karkówkę lub gulaszowe wieprzowe albo gulaszowe wołowe z marchewką, pietruszką, listkiem bobkowym, zielem angielskim w bulionie.Tak wygotowane mięsko należy zmielić (a to z czym się gotowało można użyć na jakąś zupę). Następnie na maśle należy przysmażyć aż do zeszklenia drobno skrojoną cebulkę. Po zesmażeniu dodać ją wraz z tym masłem do zmielonego mięsa i popieprzyć. Następnie farsz należy dobrze zagnieść.
A później to dość żmudna robota bo należy formować małe kulki z farszu i oblepiać ciastem i nadać całości kształt kulisty. Po tym wszystkim zagotować w garze wodę i do wrzątku wrzucać gotowe pyzy, gdy wypłyną na wierzch zbierać i podawać na talerz. O ile wcześniej nie posoliło się ciasta to nalerzy dodać łyżeczkę soli do wody, w której będą gotować się pyzy. :D
A lubicie pierogi z kapustą albo ziemniakami. A może knedle i pierogi z innymi owocami np. borówkami. :D
Twister cos u was w takim razie oszukiwali z tzatzykami, bo w oryginalnych greckich nie ma ani grama majonezu...
a moze cos ci sie pomieszalo nie tak??
Uncle Ben's właśnie bardzo mi smakują...... ale po przekombinowaniu :D
Milaszko... widzisz... cała rzecz rozchodzi się o to jaki przepis na sosik ma kucharz... a kucharz to jeden z najliczniejszych zawodów w naszym kraju... i nie ma bata, żeby wszyscy robili tak samo... a może coś mi się pomieszało... sam nie wiem już... hyhyhy :D
Ale to jest porównywalne do pizzy serwowanej w naszym kraju... w orginalnej włoskiej pizzy jest mało drożdży... a u nas wszelkie małe pizzerie serwują ciasto wlaśnie drożdżowe...
Naam... może jak się przerobi... ale ja nie przerabiam tego w ogóle... jeśli już mam coś wykorzystać... to jeszcze gotowe przyprawy do sosów, choć i tak trzeba je przyprawić jeszcze innymi produktami i przyprawami...
Pozdrawiam...
Tzatziki to na bazie jogurtu raczej!
A sosy do pizzy wcale nie muszą być na bazie majonezu. Albo keczupu.
Samemu nie łaska pokombinowac?!
tzatziki nie raczej ale na pewno sa na bazie jogurtu, ewentualnie serka bialego, ale to uproszczona wersja
Jakim cudem uproszczona?
Jogurt naturalny (znaczy czysty) + starty ogórek + czosnek + sól i pieprz i gotowe.
Znasz inny przepis? Podziel sie...
snowman jogurt powinno sie odsaczyc, a to troszke czasu zabiera, a serka juz nie, tak wyglada to uproszczenie, acha ja jeszcze dodaje, troszke oliwy z oliwek i ocet winny
Żarełko tureckie nie tureckie ale polskie jest najlepsze zwłaszcza pierogi wszelkiej maści jak leniwe, ruskie, knedle, z borówkami, truskawkami, jabłkami, z kapuchą, z kapuchą i grzybami, z mięsem. I kto mnie tu przebije z lepszą propozycją naszego tradycyjnego jedzenia. :P:D
Heh... niech wam będzie.... powiem tak... Iglotex zaopatrzający pizzerie przynajmniej na Pomorzu... oferuje również gotowe sosy... niech w założeniu będzie ich ok 40... z tego co najmiej połowa to sosy produkowane na bazie majonezu... a przynajmniej tak jest w ich prospekcie... a nie kłócimy się przecież o to, jakie sosy są produkowane na bazie majonezu... ale rzecz rozchodzi się o to, że większość z sosów, które oferują nam lokale są właśnie na bazie majonezu... no i wszystko kręci się wokół majonezu... a wszyscy wpierdalają majonez i w ogóle żyjemy w majonezie :D Hyhyhy :D Ależ mnie pokręciło od tego majonezu :D lol :D
Pozdrawiam......
Ops! jakiś czas temu obiecywałem eXtra smalec i... zapomniałem. Żeby więc gołosłownym nie być:
2 kg boczku
60 dkg kielbasy (wedzonej - moze byc krakowska, byle nie byla za sucha)
2 cebule
boczek pokroic, wrzucic do gara, kielbase przez maszynke, cebule w kostke; jak sie boczek stopi, dorzucic kielbase, chwile posmazyc razem, dorzucic cebule, posolic, popieprzyc i do sloikow.
(jak kto lubi moze i innych zielsk uzyc, albo dorzucic jablko czy co tam mu sie podoba - wszystko kwestia gustu i smaku :))
a czemu kielbase przez maszynke?
Najprostsza odpowiedź byłaby "bo tak!". A serio, to robię ino za przekaźnik przepisu; przypuszczam, że nie dałoby rady skroić tak drobno kiełbasy, żeby się elegancko podsmażyła w tym gorącym tłuszczu - już prędzej by się spaliła (co się czasem cebuli przytrafia ;)). Poza tym ma nadać smak, więc powinna być w jak najdrobniejszych kawałeczkach i równomiernie się w tłuszczu rozmięszać...
A propos pierogów to zaczął się sezon na pierogi z kapustą. :D
A tak mi się ostatnio zrobiło jakoś, to się i podzielę, bo wyszło - paljuszki lizać!
Żeberka
Składniki: 1,5 kg żeberek, 3-4 naprawdę duże cebule, 2 spore marchewki, 1 duża pietruszka, kawałek selera (na oko - połowa pietruszki), por, olej, łyżeczka masła, przecier pomidorowy, musztarda, przyprawy: zioła prowansalskie, suszona pietruszka, kminek, pieprz papryka, czosnek, sól.
Żeberka kroimy na kawałki (tak po 2 kostki w kawałku), nacieramy czosnkiem zmiażdżonym z solą, posypujemy pieprzem i ostrą papryką (może być chili). Odstawiamy w chłodne miejsce na jakieś 1,5-2 godziny. W tym
czasie kroimy cebulę. Należy ją zeszklić w naczyniu, w którym mamy zamiar robić żeberka (najlepsza jest uczciwa brytfanna). Wyciągamy zeszkloną cebulę i na oleju z odrobiną masła (z pozostałym po cebuli tłuszczem!) obsmażamy żeberka na brązowo.
Dodajemy cebulę, nieco wody, przyprawy - zioła prowansalskie, suszoną pietruszkę i dużo kminku (całego, nie mielonego!) i wstawiamy do piekarnika (ok. 200 st. C) na ok. 1,5 godziny. Na grubej tarce trzemy marchewki,
pietruszkę, seler i drobno kroimy pora - (bez różnicy czy zielony czy biały), dodajemy to do sosu, w który zmieniły się cebule i na ok. 30 min wstawiamy jeszcze do piekarnika. Po wyjęciu miksujemy sos albo ad hoc zapiekamy jeszcze 5 min. (bez przykrycia!) - efekt - żeberka są elegancko brązowe, górę mają lekko chrupiącą i są mięciutkie, Żeberka można posmarować w trakcie zapiekania zmiksowanym sosem bądź przecierem pomidorowym zmieszanym z odrobiną musztardy. Podajemy z ryżem, kaszą albo podpieczonymi ziemniakami. Z chlebem też.
W trakcie pieczenia w piekarniku, w razie potrzeby dolewamy wody (albo wina, jeśli ma to być eXtra danie).
Smacznego...
snowman , zbiornik to nie ksiązka kucharska .... boze co wy tu ludzie wypisujecie Nammah walneła temat babski a tu taki ruch .... zdaje sobie sprawe ze do serca przez rzołądek ale rzeby trzeba było ksiązki kucharskie recytowac ( przepisywać ) nie łatwiej podac tyt. ksiązki i strone . :)
nie podam ci tytułu i strony ale podam ci przepis na pyszniutkie naleśniki mexicana :) a do serca trafisz ...
naleśnik jak wyglada kazdy wie a i zrobić go chyba potrafi wiec nasmażyć naleśniorów i ostudzić. teraz farszyk: mięsko mielone + czosneczek (duuuzo) zesmażyć dodać troche cebulki poddusić dodac pokrojone pomidorki poprawic przecierkiem pomidorowym ich niedostatek dopieprzyć dopapryczyć i odstawić na pół godzinki , później zapakować farszyk w naleśniki sposobem tradycyjnym brzegi naleśników posypać tartym serem (zółtym dla jasności - parmezanek mniam) a tam brzegi - całe posypać do piekarniczka na 20 min i paluchy lizać w oczekiwaniu.
a potem uczta - dodam tylko ze można sosik zrobić dodatkowo ze zmiksowanych pomidorów i papryki słodkiej POLECAM - ciekawe i zarazem smakowite jedzonko
Heh... wiesz Waldek?? Puknij się w czoło i będzie wesoło... co to znaczy "babski" temat??
Ja na przykład bardzo lubię gotować, co już nieraz podkreślałem... a poza tym w większości dobrych restauracji szefem kuchni jest właśnie facet, nie kobieta... więc co Ty tu wypisujesz o "babskich" tematach...
Czytając Twój post dochodze do wniosku, że po prostu jesteś śmierdzącym leniem i wszelkie obowiązki domowe zwalasz raczej na kobietę niż sam coś robisz... a błąd... przygotuj swojej kobiecie jakiś specjał... będzie Twoja...
Pozdrawiam :)
ty twister ..... czy ja ci sie kaze pukac w czoło ze jestes pantoflazem.....chyba nie to sie od......ol.
waldek
a czemu niby zbiornik nie mialby byc TAKZE zbiornikiem kulinariow? dobre jedzonko, podlane dobrym winkiem, bądź innym trunkiem jest takim samym afrodyzjakiem jak viagra; a moze i lepszym?
Poza tym - wskaż mi książkę, z której zerżnąłem ten przepis. Jeśli jej nie znajdziesz, to domagam się PUBLICZNYCH przeprosin.
I owszem, jest to przpis oparty o Kuchnie Polską, ale TYLKO oparty. Jest moją, osobiście wykonaną i zdegystowaną modyfikacją (w ok. 80%) przepisu z Kuchni Polskiej, wyd. VII, PWE, Warszawa 1961.
Porównaj, co?
A potem ujadaj.
*
Wybaczcie irytację, ale czuję się osobiście dotknięty.
Poza tym, waldek, (uwaga! będzie wycieczka osobista!) kup sobie slownik ortograficzny, żeby poprawnie pisać. OK?
A dopiero potem siadaj do klawiatury.
I nie pitol przypadkiem o dysortografii; wiem, że to modne, ale bynajmniej nie usprawiedliwia nikogo, kto decyduje się publicznie zabrać głos w jakiejkolwiek sprawie - nawet tak błahej jak jedzenie.
nie warto sie tak spalac snowman na pierdolach;)pozdrawiam
Heh... wiesz co Waldek?? Ja cię nie wyzwałem... i nie zniżę się do Twojego, bądź co bądź, marnego poziomu, ażeby to zrobić... wybacz, jeśli na to liczyłeś... :D
P. S.
A to, że jesteś leń... samo wyszło z Twojego postu :D Hyhyhy :D
snowman - prześlij mi kilka przepisików są to popróbuję :-)
Jak czytam to ślinka cieknie!
Kim Ty byłeś w poprzednim wcieleniu?
pozdrawiam
amanndo - mnie to osobiscie dotknelo, bo - i owszem - przyznaje, ze podstawa tego, co gotuje sa gotowe prsepisy, ale nie moge sie powstrzymac i zawsze cos z nimi pokombinuje - w efekcie wychodza takie zeberka. Czasem jednak mi odwala na maXa i produkuje np. schab w pomaranczach - tego sie nie znajdzie w zadnej ksiazce kucharskiej :) czy zupe cebulowa a'la... ja! Albo rolady ze schabu z pieczarkami...
Ops... rozmarzylem sie - ide do kuchni.
Nie przypominam sobie poprzednich wcieleń :) ale jak mialem 22 lata to mi Mama wylądowała (ostatecznie) w szpitalu i trzeba bylo zacząć gotować - rosołki.
A potem już jakoś poszło ;)
srebrny - jak znajdę, dostaniesz początek "książki kucharskiej dla lubiących gotować" :)
OK dzięki.
pozdrawiam
jak ktoś lubi się truć w HOT BARACH to niech tam sobie siedzi i się truje. snowman i cała reszta jesteście OK. i wiecie co dobre. tak trzymać a jak komuś niepasuje to wypad.
POZDRAWIAM LUBIĄCYCH SMACZNE JEDZONKO
Snow'i widzę, że lubisz eksperymentować. Ja też i to jest chyba największa przyjemność gotowania. :D
Jak się jedzie z Gdańska do Wszawy, na jakie ok. 100 kaem przed Sztolnycą jest taka dość obskurnie wyglądająca knajpka pt. "pod sosnami" (szumnie nazwana zajazdem). Dają tam taką grochówkę, jakiej nie jadłem nigdzie indziej. Pytalem, jak to robią - oczywiście nie odpowiedzieli. Aż któregoś razu trafiłem w grochówce na kawałek liścia laurowego i myślałem, że to jest to, ale jak ugotowałem - ucho! tylko "kawałek" tego smaku.
Dziś się tajemnica wyjaśniła do końca - liść laurowy, ziele angielskie i pieprz (nie mielony). Standardowa grochówka na wędzonce z łuskanego grochu + przyprawy j.w. + OCZYWIŚCIE majeranek.
Smacznego ;)
I broń gazowa gotowa. :D
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.