obiecanki cacanki :D i tak zostanie ci skawalony budyń ze sztucznym sokiem:D
PP z wlasnych doswiadczen mowisz?;)
nawet jeśli to będzie skawalony budyń ze sztucznym sokiem to od xmajki z całym sercem przyjmę.....
A ja dzis robie typowy polski obiadek rosół, schabowy, mizeria, ziemniaki- zaprosilam sasiadow Anglików :) niech choć czasem coś dobrego zjedzą :)
pudding.......mniammm.......:P
ja ostatnio wysysałem wisienkę mojej żony
Ja uwielbiam jeść cokolwiek jeśli jest położone na stopach mojej dziewczyny. Po prostu jestem w tedy tak podniecony, że szok :) Może to skryutykujecie, ale uwielbiam tak zlizywać wszystko co tam moja dziewczyna położy.
ratmaniku ..nie przepadam za bydyniem..a moze byc kisiel............hihih
moja mama ma jutro urodziny :) i idę do niej na objadek :) na pewno bedzie duuużo mięcha :)
Jak ja lubię mięcho :D
woper rozwaliłeś mnie :D... ale gratulacje :> pomysłu :P... a jadłeś spaghetti ze stóp? :>
nienasycona, "obiadek" a nie "objadek" :P... tak tylko nadmieniam :)... też lubię mięęęęęęęęęęęcho :)
evo ty się nie czepiaj, bo sam pisałeś, że "i" pomniejsza :) a to będzie duuuży OBJADEK :P
nienasycona i będziesz się objadać :) tylko uważaj zeby sklerozy nie dostać ... od mięcha
Szczerze nie jedłem choć jadłęm juz zwykły makaron. Mniam mniam. potem zlizywałem sos z między paluszków u stóp. Miło mi, że sie ktos tym sposobem zainteresował :)
ciekawe co na to Maklowicz.......
a tak wogole to jest cos takiego ze sie uzywa kobiety jako talerza pelnego specjalow.....japan czy cos...:)
i tylko głeboko zastanawiam się czy nie był to sos grzybowy:))
woper źle mnie odebrałeś :D... ale niech tam bedzie Tobie...
a z jakim sosem jadłeś ten makaron ze stóp, bo zapewne pieczarkowy :/:/:/... ble...
ygh..! przestancie:D
hmmm .,,. dzisiaj zjem sobie łososia... smażonego... (bez grzybów) :>
PP a może łosia :)
a ja bym opitolil.........golonke.......:>
tez z grzybowym sosem?;)
dziś udało mi się "wykonać" skrzydełka kurczaka w sosie miodowo-musztardowym z pieczonymi ziemniaczkami :)
evo...uwielbiam slrzydelka w takim sosie...mniam...
Wy tu o takich przysmakach a ja jeszcze bez śniadania.
zjadalbym sobie cos slodko-kwasnego............................macie cos fajnego???
moje diabelskie usta ;)
he he he... :twisted:
czorcik...chetnie zjem tylko naloz sos slodko-kwasny...
naczos maczane w sosie salsa......;)
kurde!
jak już piszecie, co lubicie, to może - jeśli sami gotujecie - przepisami rzucicie? hę?
bierzesz pierś z kurczaka, kroisz ją w kostkę i smażysz na patelni, a póżniej dodajesz sos słodko - kwaśny ze słoika :P
a zapomniałam dodac: cała sztuka polega na wybraniu odpowiedniego słoika :P
wisz Ty co? gotowce to są w szajsfudach dostępne, i to bez brudzenia patelni
słoikowe przepisy to sobie do lodówki schowaj
snow - a półsłoikowe mogą być? Wynalazłam takie cósik i właśnie u mnie na obiadek będzie dzisiaj.
Mięsko mielone, tak z pół kilo, podsmażasz z cebulką. Trza mieszać, żeby się grudki nie porobiły. Dorzucasz kilka duszonych pieczarek, może parę oliwek, ale niekoniecznie. Jak już się podsmaży wrzucasz kaszę jęczmienną, 1 szkl ugotowaną uprzednio w 2,5szkl wody, lekko solisz. Po czym do całości wlewasz fix do potraf chińskich knorra (sorry za reklamę, ale wg mnie jest najlepszy). Chwilkę dusisz i gotowe.
jesli mogę coś dodać, to makaron świderki zapiekany z brokułami, w sosie maślano-śmietanowo-cytrynowym.
makaron gotujemy al'dente, brokuły tylko lekko sparzamy wrzątkiem (aby nabrały koloru). Wrzucamy to na patelnie i na małym ogniu lekko dusimy. Sos robimy z kostki masła, może być mixełko, dodajemy śmietanę minimum 18%(około 3 łyżek) i wycisniety sok z jednej cytryny. Oczywiście sos robimy na innej patelni, a dolewamy dopiero po zrobieniu ;)... sól, pieprz, może być papryczka chili w proszku. wszysko razem smażymy i... gotowe...
polecam.
lepsiejsze są zapiekane w sosie czosnkowym
ale to kwestia gustu oczywiście
poza tem gdzież one zapiekane te brokuły z makaronem, skoro one smażone?
się biere i podgotowuje brokuły na półtwardo, układa w żaroodpornem naczyniu wysmarowanem jakimś tłuszczem (masło, oliwa, olej), zalewa sosem czosnkowym, posypuje tartym żółtym serem (raczej ostrym niż łagodnym) i zapieka circa 10-15 minut w ok. 150 st.
sos czosnkowy do zapiekania: zrobić jasną zasmażkę z masła i mąki, dodać zmiażdżony czosnek (ilość wedle uznania), lekutko podsmażyć (nie za mocno! żeby się czosnek gorzki nie zrobił! najelpiej wyczaić moment, kiedy się po kuchni rozejdzie czosnkowy aromat), zalać bulionem (może być z kostki, bele nie Knorra, bo ten ma specyficzny smak, który zabija wszytkie inne) w ilości takiej, żeby sos miał konsystencję gęstej śmietany), dosolić, jeśli trzeba, chwillę pogotować, dodać pieprzu, chili, ostrej papryki (wedle uznania, jak kto nie przepada za pstrymi przyprawami, może nie dodawać), parę kropli soku z cytryny i... z bani, znaczy - gotowe
uwaga: bulion może być tylko z jarzyn, znaczy bezmięsny; zamiast niego można zastosować śmietanę, ale tę dodawać wedle zasad sztuki kulinarnej tzn. nieco wziąć nieco zasmażki, rozprowadzić ją porządnie (żeby grudek nie było!) w śmietanie i wlać tę mięszaninę do reszty; jeśli zaś używa się śmietany o kosmicznej zawartości tłuszczu, to można ją lać od razu na zasmażkę - nie ma takiej możliwości, żeby się zwarzyła
martyna - półsłoikowe powiadasz?
ten fix to ino za przyprawę robi, bez coż i pod kategorię szajsfudu to nie podpada...
waryjacja tego, co zapodałaś:
mielone drobiowe przesmażyć na tłuszczu, rozgniatając wszelkie grudki (tzn. tyle, ile się da), dorzucić do tego skrojone w zapałkę jarzyny w kolejności następującej: marchewka, pietruszka, seler, por (tylko biała część), dusić póki jarzyny nie zrobią się półmiękkie i lunąć na to sos słodko-kwaśny Łowicz (mogą być dwa), dosolić, dopieprzyć, dochilić, dopaprykować - wedle uznania i smaku, można też sypnąć mielonego kminku, a w miejsce Łowicza użyć soku pomidorowego lub przecieru rozmięszanego z wodą (nie rozmięszany będzie się przypalał)
uwaga: na początku można do mielonego sypnąc skrojoną w drobną kostkę cebulę i tak samo drobno skrojony czosnek, ew. przed smażeniem dokładnie wysmarować patelnię (głęboką, a jakże) czosnkiem, ew. rzucić drobno skrojony czosnek na zimny (tak!) olej, zapalić gaz, poczekać aż nie zacznie pachnieć czsonkiem i natychmiast sypnąć mielone, od razu energicznie mięszając
przy końcu duszenia można też dodać kiełki soi lub pędy bambusa (ze słoika) i posiekane oliwki (raczej czarne niż zielone)
podawać ze szpageti al dente, rurkami, ew. jeść bez niczego
smacznego
aha! można iść na skróty i po prostu kupić mrożonkę "warzywa na patelnię", "mięszanka chińska: itp.; unikać jednak mrożonek, w skład których wchodzą ziemniaki, bo się zrobi z nich nieapetyczna i niesmaczna mazia
ja sie nie musze odchudzac.
i jeszcze jedna waryjacja (póki mię się chce pisać):
pierś kurzą, indyczą lub indycze gulaszowe (znaczy wytrybowane) skroić w drobne kawałki (cienkie, niewielkie plasterki), zamarynować w mięszaninie oleju, sosu sojowego (tak z pół łyżeczki ciemnego lub cała jasnego na 0,5 kg mięcha), rozgniecionego czosnku (może być i granulowany, ale tylko Kamisa lub Kotanyi) i chili - porządnie wymięszać mięcho z marynatą, żeby dokładnie każdy kawałek był nią pokryty (najlepiej zrobić to ręką) - niech sobie poleży w chłodzie ze 2-4 godzin
na patelni (głębokiej) rozgrzać tłuszcz (olej lub oliwa), na porządnie rozgrzany wsypywać stopniowo mięcho, żeby się nie skawaliło! posolić, kiedy już całe mięcho będzie na patelni i smażyć po chińsku, tzn. na ostrym ogniu 3-5 minut (indyka 5-7), ciągle mięszając - każdy kawałek musi byś zrumieniony, co oznacza, że mięcho jest już mięciutkie
i zaś dodać jarzyny - jak wyżej, dodać sos Łowicz, lub sok pomidorowy lub przecier z wodą i smażyć, dość często mięszając, póki jarzyny nie będą półmiękkie
pod koniec smażenia można dodać kiełki soi, pędy bambusa, oliwki itd. itp.
doprawiać wedle uznania - chili, pieprzem białym, czarnym i kolorowym, papryką, mielonym kminkiem, oregano, ziołami prowansalskimi, bazylią (tylko świeżą! suszona ma mydlany smak!) itd.
podawać z ryżem, makaronem każdego rodzaju lub jeść na oklep (znaczy bez niczego)
można też osobno zrobić jarzyny i osobno mięcho - wtedy mięcho nie przechodzi sosem i smakuje to zupełnie inaczej, bo się jedząc czuje zdecydowany smak mięcha
smaczengo
ja też nie - 170 /60
snow..ty masz tu najlepsze przepisy...jejku slinka leci
nienasycona..taki przepis na slodko kwasno to pojscie na łatwizne...eee.taamm
z tym przepisem to był oczywiście żart :P
widzę, że Mr.Snowman lubi sie doczepić... tak snowman'ie... to są smażone brokuły, ale Ty możesz je upiec i posypać żołtym serkiem.
czepić nie czepić, ale co smażone, to smażone, a co zapiekane, to zapiekane - zasadnicza różnica
no snow, zabłysnąłeś :D
A serio... dzisiaj wypróbuję wariację z indykiem, bo akuratnie mam w lodówce...
Podzielam Twoje zdanie nt mrożonek z ziemniakami. Zabijają cała przyjemność jedzenia.
Dodam jeszcze tak od siebie jedną rzecz zapiekaną:
2 małe cukinie przekrojone w poprzek na pół, ze skórką ugotować w osolonej wodzie z 3 ząbkami czosnku. jak ktoś nie lubi można go wyjąć po zagotowaniu się wody, albo wcale nie dawać. Cukinia powinna być miękka, ale nie za bardzo, bo się potem rozleci.
Na patelnię wrzucić kawałek niewielki boczku pokrojonego na skwarki. 4 kotlety schabowe (mięcho oczywiście może być inne) pokrojone na paseczki dorzucamy do boczku, podsmażamy na złoto. Na koniec dorzucamy pół papryki czerwonej, troszkę pory. posolić, popieprzyć, pomajerankować i dać trochę przyprawy do grilla. I chwilkę dusimy, żeby papryka zrobiła się miękkawa. Studzimy cukinie i mięsko, bo inaczej paluszki poparzymy :)
Teraz przekrajamy cukinie w poprzek i wydrążamy środek tak, żeby powstało coś na kształt łódek. Wpychamy w zagłębienie mięsko (można je jeszcze wymieszać ze startym żóltym serem), ile wlezie, a jak nie wlezie, to z czubkiem. Układamy to w żaroodpornym naczyniu i posypujemy startym żółtym serem. Zapiekamy aż ser będzie zrumieniony. Smacznego.
mniam:)
przypomniało mi się jeszcze coś.
Do mięsa mielonego przygotowanego na kotlety dodaję oprócz standardowo cebulki, jajka i bułki, pół posiekanej czerwonej papryki, posiekane na drobno oliwki, kukurydzę z puszki. Oczywiście w ilości niezabijającej mięsa... :D i nie zawsze wszystko naraz. Czasami, jak mi się baaaaardzo chce cebulkę podsmażam uprzednio na złoto. Kiedyś nawet takie mięsko wymieszałam ze startym serem żółtym, ale żle to się smaży, choć jest mniamuśne.
widzę, że lubisz pitrasić martynko... dobry materiał na zonę z Ciebie. Chociaż mężczyźni to jednak najlepsi kucharze.
nie no! cebula powinna bezwarynkowo być zeszklona i przepuszczona przez maszynke - wtedy kotlety robią pulchne jak ciasto drożdżowe
a tych cukinii to kiedy wyprobuje...
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.