Odkąd się poznaliśmy, wiedziałem że lubi obciągać. Powiedziała mi otwarcie na samym początku.
Znałem już dobre obciagary, niektóre robiły to z pasją, niektóre miały świetną technikę.
Nie wyobrażałem sobie, że można obciągać aż tam: godzinami wsadzać do ust, dopychać do gardła.
Ten moment, w którym kutas przepycha się przez przełyk i wchodzi jeszcze głębiej, prostuje się w przełyku, to jest właśnie ten moment, dla którego warto żyć.
A Wy co myślicie? Podoba się wam?