Ujeżdżała go coraz szybciej.
Biodra Izy pracowały w rytmicznych, głębokich ruchach – w górę, w dół, okrężnie. Każde opuszczenie sprawiało, że jego kutas wsuwał się w jej znieczulony tyłek aż do końca. Nie bolało, tylko wypełniało. Czuła pulsowanie, ciepło, rozciąganie.
Oparła się mocniej o jego klatkę, piersi kołysały się nad nim. Włosy opadały jej na twarz, gdy pochylała się bliżej. Stękała cicho, przyspieszając. Poślady uderzały o uda, mokry dźwięk mieszał się z jej oddechem. Ujeżdżała go bez wahania, biorąc go głębiej, mocniej, jakby chciała poczuć wszystko, na co się zdecydowała.