Zaczęliśmy od wina, muzyki i długiej kąpieli w wannie wypełnionej gorącą wodą. Rozmowa szybko zeszła na tematy bezpośrednie, momentami bezwstydne, przeplatane subtelną kokieterią. Patrzyłem głęboko w jej oczy, próbując odczytać więcej, niż zdradzały słowa. Delikatnie przesuwałem dłonie po jej ciele, a ona odpowiadała spojrzeniami, uśmiechem i gestami, które rozpalały wyobraźnię.
Jej flirt działał na mnie niemal natychmiast. Wystarczyło jedno spojrzenie, ledwie zauważalny uśmiech, chwila, w której przygryzała wargę i delikatnie zaciskała uda, bym poczuł, jak atmosfera między nami gęstnieje. Nie spieszyliśmy się. Celebrując każdą chwilę, pozwalaliśmy, by napięcie narastało z każdym słowem, dotykiem i spojrzeniem.
W końcu to, co początkowo kryło się między wierszami, przestało wymagać słów. Narastające pożądanie znalazło ujście w namiętnych pieszczotach, a subtelna gra spojrzeń ustąpiła miejsca bliskości, której oboje od początku pragnęliśmy.