Wędruje przed siebie, przez królestwo absolutnej ciszy. Wokół rozciągała się jedynie lodowa pustynia – oślepiająca biel...... zdawał się być jedynym mieszkańcem tego świata, pięknie !Chłodno, surowo, ale znajomo!
Wtedy niemal z kinową gwałtownością biała pustka się zmieniła.
To nie było łagodne przejście. Zrobilem jeden krok i kolejny, który przeniósł mni z zimowego snu do tętniącego życiem serca puszczy. Pusta przestrzeń nagle ustąpiła miejsca skrzącym łanom traw, które stworzyły naturalny, korytarz.
Nagle zniknął wiatr, a w jego miejsce pojawił się kojący szum liści. Powietrze zamiast szczypać w nos, pachniało intensywnie rozkoszą, mchem i wilgocią, skrywającą się pod cienką warstwą puchu.