Ostatnio nawet nie chce mi się chcieć, wycofałam się by być niewidzialna dla świata. Zewnętrznie praktycznie bez zmian a w środku pogorzelisko. Od jakiegoś czasu robię niezbędne minimum i nie robię sobie z tego tytułu wyrzutów sumienia. Nigdy nie byłam i nie będę doskonała. Teraz pozwalam sobie na odrobinę słabości bo świat się nie zawali. Nie da się być cały czas silnym, każdy kiedyś potrzebuje odpoczynku. Może nie wyglądam na taką ale uwielbiam przytulanie. Są takie ramiona w których znajduję ukojenie, dają poczucie bezpieczeństwa, które otulają ciepłem. W tych ramionach mogę być sobą, z całym bałaganem jaki mam w życiu. Na codzień jestem silną i niezależną kobietą i rzadko kiedy zdejmuję swoją zbroję ale przy NIM sama znika. Lubię czuć jego ciepło, jego zapach, oddech na szyi, szept który przyprawia o gęsia skórkę, ręce które oplatają moje ciało i przyciągają je jeszcze bliżej. Nigdy się nie spodziewałam, że w moim życiu będzie taki mężczyzna przy którym wreszcie poczuję spokój.