Wszystko zwalnia, miękka pościel odkrywa ciepło ciał… Jedno wspomnienie rozłożone na wiele małych kadrów… Ciała, dłonie, cienie… Ruch zatrzymany w pół gestu. Bliskość, która nie potrzebuje słów.
To moja pamięć, rozbita na krótkie, intensywne momenty na ekranie, przed którym stoję..
Sekunda przed dotknięciem, napięcie wisi w powietrzu.
Chwila, kiedy już wiemy, że nie chcemy się cofnąć.
Cisza pomiędzy oddechami, kiedy wszystko jest bardziej wyczuwalne..
Na moment zatrzymałam czas. Wpatruję się w napięcie - w ciepło, w obecność, w rytm oddechów.
To, co było wokół mnie... przesunięcie dłoni, cień sunący po skórze, oddech stający się odrobinę głębszy.
To mozaika tamtej nocy…
Jakby ktoś rozłożył ją na kawałki i ułożył obok siebie, żeby pokazać, że najintensywniejsze historie nie dzieją się w jednym ujęciu lecz rodzą się z drobnych gestów, z bliskości..
Wtedy, kiedy nikt już nic nie mówi, a wszystko jest drogą ku orgazmów.. które jednocześnie obserwuje mój mąż..