Utopia zafundowała mi butelkę wina, chyba w podzięce za mężczyzn, których przyciągam na imprezy. Było to miłe, ale nie przyjęłam prezentu. Poprosiłam o wino na swór rachunek, po czym oparłam się o ścianę, o którą opieram się, gdy wabię facetów. Spodobał mi się przystojny, atletycznie zbudowany czarnoskóry mężczyzna, nie zapamiętałam jego imienia. Ściągnęłam go wzrokiem, rozmowa układała się dobrze, poszliśmy na piętro i zaczęliśmy się całować. Rrobił mi palcówkę na stojąco tak umiejętnie, że wypięłam przed nim tyłek. Rżnął mnie jeszcze lepiej, twardym dużym kutasem. Miałam kilka orgazmów, zalałam prześcieradło. Na innych facetów nie zwracałam uwagi. Łapali mnie za piersi, za kark, za włosy, klepali po pośladkach, ale wcześniej nie zamienili choćby zdania - nie wpuściłam ich. CDN W KOMENTARZU 💋