Stare drzwi zamknęły się z głuchym trzaskiem. W pokoju panował półmrok, a jedynym źródłem światła była migocząca żarówka zawieszona pod sufitem. Powietrze pachniało wilgocią i kurzem, jakby od lat nikt nie odważył się tu wejść.
Marek stał nieruchomo, próbując uspokoić oddech. Każdy krok odbijał się echem od betonowych ścian. Wiedział, że to miejsce istnieje tylko we wspomnieniach, a jednak wszystko wydawało się boleśnie prawdziwe.
Na środku pokoju stało stare metalowe krzesło. Obok niego leżał notes z pożółkłymi kartkami. Gdy podniósł pierwszą stronę, zobaczył własne pismo.
„Najgorsze nie jest cierpienie. Najgorsze jest oczekiwanie.”
Poczuł zimny dreszcz przebiegający po karku. W ciszy dało się słyszeć delikatne kapanie wody gdzieś za ścianą. Każdy dźwięk narastał w jego głowie, budując napięcie mocniejsze niż strach.
Nagle światło zamigotało gwałtowniej. Cień pojawił się przy drzwiach, nieruchomy, wysoki, niemal nierealny. Marek cofnął się o krok, ale nieznana postać nie ruszyła....