Ten obraz jest może przerysowaną satyrą, może próbą pokazania dystansu do siebie — lecz jak to zwykle bywa z żartem, pod warstwą kpiny tli się odrobina prawdy.
W tym pradawnym konkursie płodności odpadam już w przedbiegach… chyba że sama płodność staje się przeszkodą — wtedy los przewrotnie przyznaje mi punkt.
Starzenie się jest rzeczą naturalną, wpisaną w rytm życia jak jesień po lecie. Znacznie bardziej niepokoi mnie jednak coś innego — sprowadzanie człowieka wyłącznie do biologii, do skóry, wieku i ciała, jakby duszę można było zmierzyć wykresem atrakcyjności.
Bo kobieta starej daty, wychowana na zapachu książek, ciszy bibliotek i słowach, które miały znaczenie, często czuje i rozumie więcej niż pokolenie karmione szybką krotochwilą przesuwaną palcem po ekranie smartfona.
I tego nie zastąpi żadna technologia, choćby była najnowocześniejsza.