Spotkanie….
Za oknem żar i lepki zmroku cień,
trzydzieści stopni w środku nocy.
Lecz to nie lipiec zmienił mój dzień,
w ten erotyczny spektakl naszej mocy.
Zrzucam pospiesznie zbędny tiul,
na spoconej skórze dłonie płoną.
Upał na zewnątrz to jest dziś król,
lecz w nas uderza żywszą stroną.
Niech płonie łóżko, paruje ten świat,
a letnia noc nie zazna dzisiaj ochłody.
Wyciskasz ze mnie podniecenia sok,
pijesz mnie zachłannie... zamiast wody.