Miałam dziś tak silne orgazmy i było ich tak wiele, że przez bliżej nieokreślony czas znajdowałam się na granicy zemdlenia. Naprawdę. Byłam niekontaktująca, z wycieńczenia niedorzeczna, w głowie helikopter, rozmazany obraz przed oczami, płakałam z rozkoszy. Nie kontolowałam swojego ciała, nie kontrolowam słów, odgłosów i myśli. Każde pchnięcie było jak koniec świata. Teraz ukochane jezioro, które znam od dzieciństwa studzi ciało i emocje 💋