Czekam…
Gładki parkiet, promień słońca,
czekam w tym cieple bez końca.
Skóra w blasku ma odcień złota,
w oczach drzemie cicha ochota.
Leniwy promyk po ciele kroczy,
zmysły pieści i wciąż się droczy.
Lecz słońce gorące, co grzeje z góry,
to za mało na mojej natury czułe wichury.
Światło zgaszono, zmierzch na kafelkach,
a we wnętrzu wciąż ta ochota jest wielka.
By zamiast jedynie blasku złotej tarczy
ktoś z dziką pasją we mnie... zatańczył…. 🤭