Jako społeczeństwo dopuściliśmy aby "nowe" pokolenie uznało seks wirtualny na równe ze stosunkiem opartym na emocje, dotyku, szepty, pasji, namiętności. Wyrosło nam pokolenie bezmózgich małpiszonów, którzy ani pisać, ani czytać tylko siedzą jak popier**leni przed monitorem i walą gruchę z miną mongoła. Kiedy to się stało? Czego zrobiliśmy nie tak? Od kiedy przyznawać się do ciężkiej ułomności jakim jest deficyt ludzkich przepięknych uczuć nie jest już obciachem??? Ręce opadają kiedy piszę do nas zilionowy ułom i jak nigdy nic oznajmia że "na spotkanie szans nie mam", chłopczyku niedorobiony KAŻDY MA!!! Tzn. każdy który sie odspawa od monitora!