Maaagiaaa
Ależ oczywiście, że to jest forma reklamy. Reklama nie musi mieć na czole wytatuowanego „REKLAMA”, żeby nią być. Jeśli piszesz: „zobaczcie moje filmy, dadzą wam wyobrażenie, co może się dziać na moim profilu” i zachęcasz ludzi do zapoznania się z tym, co masz do zaoferowania, to marketingowcy Ci nie wyjaśnili, że właśnie na tym polega reklama? To tak, jakbyś rozdawał ulotki na mieście, ale twierdził, że to nie reklama, bo na ulotce nie napisałeś „reklama”.
Argument „nie ma słowa reklama, więc to nie reklama” jest mniej więcej na poziomie: „Nie kradnę, tylko wynoszę cudzą własność bez pytania”. Zmiana nazwy czynności nie zmienia tego, czym ta czynność jest.
Jeżeli piszesz ludziom, żeby weszli na Twój profil i obejrzeli materiały, które mają im pokazać, „co może się dziać”, to próbujesz ich namówić, żeby zainteresowali się Twoim towarem. Dobry produkt nie potrzebuje właściciela biegającego za klientami z okrzykiem: „chodźcie zobaczyć, co mam na profilu”. Tym bardziej nie potrzebuje opowiadania, że warto zobaczyć, „co może się dziać”.
Kobieta • 8 days ago