Maniutek222
W pełnym słońcu na krakowskich Plantach,
Gdzie wieki milkną na małą chwilę,
Rozpoczynasz proces na własnych warunkach,
Myląc sędziów i kradnąc chwile.
Kremowe szpilki i nogi do nieba,
Czarna marynarka ledwo piersi trzyma,
Głęboki dekolt – nic więcej nie trzeba,
Błyszczy w słońcu ta grzeszna doktryna.
Paznokcie płoną czerwienią ognia,
Jakbyś przed chwilą zerwała kajdany,
Usta zuchwałe, w ripostach wyrodna,
Każdy śmiałek jest z góry skazany.
Rozpięty guzik kusi bezwstydnie,
W cieniu Sukiennic grasz va banque ciałem,
Kto spojrzy w oczy, ten w sądzie zginie,
Zostanie tylko zmysłowym popiołem.
Ostra jak brzytwa, słodka jak grzech,
W cieniu Wawelu paragrafy depczesz,
Gdy zdejmujesz togę, zapiera dech,
A wyrok – szeptem – do ucha szepczesz.
Mężczyzna • 26 days ago