Maaagiaaa
A to jeszcze tutaj coś dorzucę. Pjurka, bo tego możesz nie wiedzieć. Kozaki w świecie stosują szpile, które ich samych doprowadzają do szewskiej pasji. Każdy z nas w jakimś tam stopniu korzysta z tzw. "Starego Dossier" - czyli odwołuje się do dawnych fakapów. W przypadku fakapów przepracowanych? Tych, z którymi nie masz problemu, żeby się przyznać i powiedzieć "no i? Zjebałam i co w związku z tym?" Takie szpile są jak pierdnięcie motyla w nieskończoności wszechświata - spływają po Tobie jak po kaczce. No przecież wszyscy wiedzą, że miałaś ten debilny okres w zyciu, w którym woziłaś się po zbiorniczku z wymyślonym chłopakiem jak żyd po pustym sklepie. Gdy ktoś cię tym kłuł? Dostawałaś szewskiej pasji i podobnie jak z pamiętnym światłem na fotach? Robiłaś z siebie debila "to nie tak!/to nie wasza sprawa!/zajmijcie sie swoimi dupami/bo wy/tamci to jeszcze gorzej odjebali(scie)" bla bla bla - co ja ci bede przypominać. To nie było w sumie tak dawno. Dzis, jak ktos wywleka foxa wyglada to zabawnie, bo się z tego powodu nie odpalasz, no bo? Głupio dyskutować z faktami. Odjebałaś. Kto z nas nigdy niczego nie odjebał (się najebał;)) niech pierwszy rzuci kamieniem. Żyje się dalej. Jak się człowiek umie przyznać do błędu, a nie idzie w zaparte? To szpila już nie jest szpilą, jest po prostu żałosnym ciosem pozbawionym mocy, który chujowo świadczy o ciskającym, nie o Tobie. Ty już to przepracowałaś, ciebie to nie rusza, wyciągnęłaś wnioski/nauczke. Za to wkurwia miotającego "gromem", bo ów przynosi inny od zamierzonego efekt - uderza rykoszetem w nadawcę. Bo tu rozmowa się toczy o tym co tu i teraz, tu i teraz ktoś reprezentuje sobą, swoim poziomem, a raczej brak poziomu i by Ciebie do swojej mielizny sciągnąć i rozmowę zamienić w pyskówkę, „bo/a ty…” szuka haków. Ty masz się odpalić jak dawniej. Najlepiej, żebyś zaczęła też wywlekać stare fakapy, żeby wtedy na pełnej piździe hipokryzji mógł zacząć biadolić, że tak się nie robi, że jemu wolno było, skoro ty teraz też możesz. Stary fakap miałby sens, gdyby choć trochę przypominał obecną sytuację. A tu chuj. „No odjebałam kiedyś. Piłam/miałam wymyślonego chłopaka/pierdolnęłam coś o materacykach. No byłam głupia. Kiedyś. No i? Co to ma wspólnego z tym o czym rozmawiamy? Bo ja już nie odpierdalam/nie bawię się w wymyślanie chłopaków, nie pije, nie pierdolę kocopołów o tym, że kroczę ścieżką skromności, więc co ma piernik do wiatraka?” No i chuj. Wtedy szpila wygląda żałośnie. Bo nie masz problemu z tym, że kiedyś głupia byłaś. Tu i teraz, w przeciwieństwie do miotającego fakapem ze starego dossier? Słabo to wygląda. Bo już nie jesteś. W przeciwieństwie do adwersarza. Taki plaskacz na ryj własną ręką wymierzony? Boli oponenta. Zwlaszcza, gdy nigdy, ale to nigdy, ale to przenigdy nie stać go na podobną autorefleksję. Jego pocisk niczego nie zmienia: jak głupi był tak jest. I do tego nie zanosi się, żeby coś się miało zmienić. Wtedy? Pozostaje tylko pyskoweczka w której na koniec wziełaś udział. Ona probowała dosrać ci terapią, ty elegancko odbilas pileczkę, jakby o sobie mowila, ona na to „a nieprawda, bo o tobie a twoja historia smieszna była i ja się tu świetnie bawię” ty, że „no to słabo, gdy Cię bawi to co kiedys, a to co tu i teraz nie zastanawia” i tak możesz z nią w nieskończoność. Tylko po co? Liczysz na autorefleksję? Jakem Szef Gangusów? Nie idź wiecej tą drogą. Nakazuję Ci.
Kobieta • 3 hours ago