Dwa słowa o marketingu i skoro o marketingu to się nie obędzie bez anglicyzmów. Kochani, rozumiemy że tutaj marketing jest trudny, bo i grupa docelowa obecna ale rozproszona i platforma zaprojektowana do zupełnie czego innego lecz niektóre „kule w płot” nasz zadziwiają niezmiennie. Po pierwsze dobór nicków, przeważnie internetówki wybierają sobie nicki które miałyby odzwierciedlać ich podstawy (napalona, mokra, podniecona, najarana, itp.) ale nie brakuję przymiotnikowych odnoszących się do stanu wilgotności waginy … lub inne. Nie brakuje też nicków wprost oszukańczych, takich które jednym słowem na wejściu wprowadzają w błąd co do zamiarów lub stanu. Oto przykład: „realna2001”; no tak realna, że kamerki oferuję czyli herzatz dla frajerów co wysyłają bliki za możliwość stukania w jajo z miną mongoła na widok „realnej” z monitora. Żałosne i w niczym nie przypominające prawdziwej relacji społecznej pomiędzy dwoma. Do kogo zaś realna kieruję swą ofertę handlową? cd w komentarzu