Maniutek222
Siedzi na łóżku, w pościeli białej i miękkiej,
Gdy mija mnie cicho, słowa stygną w gardle.
Mężczyzny mowa w nagłym niemym podziwie ginie,
Ona jest wdziękiem, co zmysły pali tak hardo.
W blasku wieczoru, pośród poduszek fali,
Każde spojrzenie to czysty pożar i spowiedź.
Gdy wiotka talia bioder rytmem kołysze,
Na jej widok zamiera w ustach każda odpowiedź.
Te krągłe kształty, ten ideał zmysłowy,
I pierś tak dumna, w gorącej dłoni ujęta.
Dla takiego widoku król oddałby korony,
Bo ta chwila na zawsze w pamięci jest zaklęta.
Jedwab pościeli osuwa się z jej ramion,
Skóra ma zapach grzechu, słońca i miodu.
Gdy biodra rzeźbią w powietrzu linię grzeszną,
Ona nie zna chłodu, nie zostawia zawodu.
Siedzi jak królowa w swoim sypialnym świecie,
Pióro samo drży w ręku, gdy kreśli te linie.
Bo papier płonie od dotyku jej cienia,
W tym jednym ciele cały wszechświat zaginie.
Mężczyzna • 13 hours ago