Nie raz nie dwa spotkaliśmy w klubach swingerskich „kompanów” będących pod wpływem „nie koniecznie alkoholu”. Nas to nie kręci i to nie jest tak, że jesteśmy święci, wszystko jest dla ludzi kiedy podane z umiarem. Ale to było w klubach!!! Tam jest interakcja, tam jest real, tam jest muzyka, towarzystwo, tam można się poznać, porozmawiać, wymienić spojrzenia, flirtować, uprawiać NA PRAWDZIWO! BEZ MONITORA POMIĘDZY! BEZ JEBANEGO (przepraszamy) CYBERKA! Do tego nie wszyscy się nadają na trzeźwo, czasami trzeba strzemiennego dla animuszu a czasami trzeba coś więcej … kumamy! ALE PRZED MONITOREM??? DO USKUTECZNIANIA MASTURBACJI??? TRZEBA WAM NARKOTYKI DO SAMOGWAŁTU??? JESTEŚCIE JUŻ NA TAKIM POZIOMIE UZALEŻNIENIA I IMPOTENCJI??? BEZ KRYSZTAŁKA NIE STOI CZY BEZ KRYSTAŁKA BOICIE SIĘ ZAGADAĆ (to nie jest nawet gadanie, to pisanie bądź mówienie do mikrofonu) DO INTERNETÓWKI??? zbiornik stał się kloaka do relacji wyłącznie wirtualnych gdzie ćpuny szaleją żałośnie!