Maniutek222
Kamienie plaży, rozgrzane od słońca,
Wciąż parują tym letnim upałem,
Gdy dzień piękny dopływa do końca,
A powietrze jest gęste i drżące całe.
Wśród tych skał, rozpalona i śmiała,
Siedzi ona – blond grzech i natchnienie,
Opalona, od żaru aż pała,
Wzrokiem śledząc zachodu płomienie.
Jej skóra, jak miedź aksamitna i ciemna,
Chłonie wieczór, co zmysły podsyca,
Ta chwila jest kusa, lecz tak potajemna,
Gdy noc wolno dotyka jej lica.
Złota suknia, jak płynna ostateczność,
Opina biodra i piersi faluje,
Wtopiona w tę dziką, kamienną bezkresność,
Każdym ruchem namiętność zwiastuje.
Pod cienką tkaniną, co ciało opina,
Sutki twarde swój kształt dumnie wznoszą,
To gorąca, bezwstydna wręcz chwila,
Gdy zmysły o dotyk i rozkosz aż proszą.
W dłoni kielich, w nim trunek ze złota,
Mężczyzna • 6 days ago