Nasza gra wstępna trwała długo, całowaliśmy się i pieściliśmy, rozbierając się nawzajem.. napięcie rosło, podniecenie sprawiło, że ja byłam już wilgotna, on stał na baczność.. w pewnym momencie obrócił się na plecy i powiedział, że teraz czas, żebym przywitała się z NIM, mając na myśli swojego wielkiego penisa.. kiedy wkładałam go sobie pierwszy raz do buzi, wydawało mi się, że za nic mi się w niej nie zmieści.. kochanek pomógł mi, łapiąc mnie za włosy i nabijając moje usta mocno na swoje bóstwo.. odruchowo zaczęłam pieścić jego jądra, biorąc je w dłoń.. on szybko odpłynął, a mój mąż robił film i zdjecia tego, co widział, podniecony do granic możliwości.
I tak, robiąc dobrze jednemu, zaspokajałam nas troje.
A to był przecież dopiero początek..