Miałeś dużo, a mogłeś mieć jeszcze więcej.
Dostałeś bez wysiłku coś, na co inni czekają całe życie — czyjąś obecność, zachwyt, oddanie i serce, lecz zadławiłeś się tym, co uznałeś za pewnik.
Dziś moje szpilki od Ciebie płoną, a mogły płonąć namiętnością do Ciebie i mogły jeszcze długo opowiadać naszą historię. Teraz płonie w nich tylko to, czego już nie będzie, bo skoro byłam dla Ciebie jedynie dodatkiem, rzeczą i kibicem Twojego parszywego losu, niechaj pozostanie Ci puste miejsce po kimś, kto gotów był być blisko Ciebie naprawdę.
Chociaż czuję więcej, niż zdołam opowiedzieć, to nie wrócę, bo zbyt wiele zaszło, bym pozwoliła jeszcze raz się umniejszyć.
To, co było między nami, skończyło się jak zatrzaśnięta na zawsze furtka i nie ma już drogi powrotnej. Pozostał popiół po czymś, co mogło płonąć innym płomieniem, niż teraz płonie.