Otworzyłam drzwi naga i przez chwilę po prostu stałam, czekając na jego reakcję. Wiedziałam, że taki widok z samego rana trudno zignorować. Odwróciłam się powoli, jakbym chciała powiedzieć: „wstajesz czy mam poczekać?”. Podobała mi się ta chwila napięcia i świadomość, że ktoś patrzy na mnie trochę dłużej, niż wypada. Mąż obserwował wszystko z łóżka i doskonale wiedział, że robię to specjalnie. Lubię prowokować, zostawiać niedopowiedzenia i sprawdzać, co wydarzy się dalej. Czasem najlepszy budzik nie dzwoni, nie wibruje i nie ma przycisku „drzemka”. Po prostu pojawia się w drzwiach i daje do zrozumienia, że może poranek warto zacząć zupełnie inaczej… 😉🔥