Wyobrażam sobie, że zwykłe zakupy nagle przestają być takie zwykłe. Wieczór, światła sklepów i ja, która postanowiła sprawdzić, czy ktoś zauważy coś więcej niż wystawy. Kilku mężczyzn zwolniło, jeden zatrzymał się i patrzył zdecydowanie dłużej, niż wymagało tego oglądanie sklepowych witryn. Podobała mi się świadomość, że przyciągam uwagę i zostawiam ludzi z pytaniem: czy naprawdę zobaczyli to, co im się wydawało? Mąż stał z boku, obserwował reakcje przechodniów i doskonale wiedział, że właśnie ta gra najbardziej mnie bawi.
Lubię prowokować, zaskakiwać i czuć na sobie spojrzenia. Nie wiem, czy tego wieczoru kupiłam coś ciekawego, ale kilku przypadkowych mężczyzn na pewno wróciło do domu z widokiem, którego nie było na ich liście zakupów. 😉🔥