Poranek zaczął się bardzo intymnie…
Chciałam, żeby mąż patrzył 😈
Orgazm za orgazmem… 4, 5… jeden po drugim.
I najgorsze? Wcale nie chciałam przestać.
Skończył na mnie, a ja dalej miałam ochotę na więcej… Sutki stanęły mi na baczność, jakby chciały wystrzelić w powietrze! ..6, 7… znowu kolejne, jeden po drugim..
Niektóre poranki kończą się kawą. Ten skończył się drżeniem nóg. Potem tylko prysznic i „dzień dobry” w pracy :)
Przyczołgałam się do niej, wciąż na miękkich kolanach… Jak po czymś takim normalnie udawać grzeczną?