To zdjęcie profilowe niech Cię nie zwiedzie. Nie jestem gwiazdą ekranu wygładzoną światłem filtrów ani dłonią grafika. Owszem, lubię bordowy – kolor dojrzałego wina i jesiennych wieczorów. Lubię też wysoki obcas, który dodaje krokom melodii i przypomina, że kobiecość bywa sztuką.
Ale zanim wyobraźnia dopisze resztę, wolę opowiedzieć Ci prawdę.
Moje udo – udo kobiety ważącej dziś 80 kg – wciąż nosi pamięć dawnych 120. Skóra nie zapomina i zatrzymuje historię tam, gdzie obiektyw widzi jedynie kształt.
Wierzę, że uczciwość jest piękniejsza od doskonałości. Moje udo jest papierkiem lakmusowym całej mnie – śladem drogi, którą przeszłam, dowodem cichych walk i zwycięstw niewidocznych na zdjęciach.
Nie potrzebuję być kimś innym. Nie chcę ukrywać blizn zapisanych pod skórą ani udawać kobiety, której nigdy nie było. Wierzę, że prawda ma tylko jedno oblicze i ono mi wystarcza.