Ten trzeci patrzył jak zauroczony na to, co mu bezwstydnie pokazałam. To zdjęcie było zaledwie początkiem. Gdy telefon przestał robić kolejne ujęcia, między naszą trójką zapadła cisza pełna porozumiewawczych spojrzeń. Nikt nie musiał nic mówić, wystarczała bliskość i świadomość, że ten wieczór dopiero się zaczyna. Lampka szampana została zapomniana na stole, muzyka cicho sączyła się w tle, a kolejne minuty upływały w atmosferze flirtu, uśmiechów i narastającego napięcia. W pewnym momencie ten, któremu chciałam pozwolić na wszystko, odważył się skrócić dzielący nas dystans, a potem wszystko potoczyło się już bardzo szybko.
Mąż najpierw przyglądał się temu z uśmiechem, po czym bez słowa do nas dołączył. Byłam miło zaskoczona wyobraźnią i inwencją kochanka, reszta tej historii pozostała jednak poza kadrem. Nie wszystko, co najpiękniejsze, musi zostać sfotografowane. Czasem jedno odważne zdjęcie mówi więcej niż cała seria, a wyobraźnia dopowiada znacznie więcej niż jakikolwiek opis.