Jedno z moich ulubionych miejsc w Warszawie, gdzie czuję się wolny. Z Zawadami wiąże się mnóstwo miłych wspomnień, szczególnie z czasów, gdy byłem jeszcze w związku — kiedyś namiętnie uprawialiśmy tu z partnerką seks już po zachodzie słońca, a komary gryzły nas niemiłosiernie. Ale nawet teraz, jako singiel, miło mi po prostu tu przychodzić, patrzeć na ludzi i na rzekę. A Wisła płynęła, płynie i będzie płynąć. Zawsze.