… W chwili słabości zapytałem ją: dlaczego tak bardzo lubi mojego kutasa?
- Bo ma fajnego właściciela – odparła, wprawiając mnie w spore zakłopotanie. Bo oto uświadomiłem sobie, że rucham ją prawdopodobnie mózgiem i osobowością, a nie fiutem, o którym myślałem, że jest: nie dość, że duży, to jeszcze całkiem sprawny.
Kiedy podzieliłem się z nią tym spostrzeżeniem, zaczęła ratować sytuację, mówiąc:
- Wiesz, że masz największego wśród swoich kolegów.
Nie wiem skąd Ona wie, jakiej wielkości przyrodzenia mają moi koledzy, ale przemilczałem tę kwestię, będąc prawie pewnym, że ma na myśli swoich kilku innych kochanków.
Tak oto przekazała mi w jednym zdaniu dobrą i złą wiadomość…