Niespodziewany, krótki, efektywny wypad do Krakowa. Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że podróż autem spod drzwi mojego domu do domu na Krowodrzy zajmuje mi 3h z małym haczykiem. Przywiozłem trofea: kremówka z "Czarodzieja" i obwarzanki kupione na Plantach. Produkty, które 60 lat temu moj sp.Tata przywoził nam z Krakowa. Miło mi się kojarzy to miasto.