Jak to CO?
Jedzonko pierwsza klasa! a zrób do tego chinskie frytki - marchewke, pietruszke i seler kroi się na słupki grubością zbliżone do zapałki, obsmaża na głęboki tłuszcza (jak frytki zwykłe) 1-2 minuty, wyciąga na talerz wyłożony papierem, soli (można glutasolą, ale ostrożnie, bo jest o wiele bardzeiej słona od zwykłej soli), dość mocno pieprzy i wio! na talerz. Traktować to należy jako dodatek , dokłądni tak samo jak traktują to Chińczycy ;)
Snow - Tobie też dziękuję :)
Zobacze........... itd. :D:D:D:D
Jednak to za czym ja przepadam to świeży wiejski chleb z kminem, na to masełko też wiejskie takie co dopiero zrobione i dobrze doprawiona pieprzem i czosnkiem kiełbacha. I też żeby była własnego wyrobu. To takie proste ale jakie smaczne.
Juarez - ale gdzie to dostać - nie mów że w krakowie ........ :)
Karlik - jeszcze można dostać takie smakołyki...ale w mieście na pewno nie :-)
Pozostaje takie smakołyki tylko szukać na wsiach i mogą się trafić w małopolsce, niestety nie w Krakowie i dlatego za tym tak tęsknię.
Eee... nie tylko po wsiach... bywa, ze się na sklep taki, co wiejską kiełbaskę sprzedają... w Gdańsku (róga Hallera, dawniej Marksa i Kościuszki, dawniej Kościuszki) jest sklep, w którym sprzedają chlebek z Lipusza - zachowuje świeżość przez 3-5 dni (serio!)
Ale to tyle kilosów
Ano jakby... ale w i Krakowie jest coś podobnego jak Hala Targowa w Gdańsku i prywaciarze się trafiają, nie? Znaczy stoiska z wędlinką robioną w małych masarniach, wędzoną tradycyjnie, a nie po nowomodnemu - znaczy na szybko... a i pewnikiem są sklepiki, w których można nabyć uczciwy chlebek i uczciwe masełko...
Są targowice i to sporo a nawet są już małe piekarnie które pieczą chlebki po staremu
Ano widzisz... ino się porządnie rozejrzeć ;)
A mam parę upatrzonych chlebków, gorzej jest z masłem i kiełbachą
Ale też do zdobycia - jak sądzę... a nie funkcjonuje u Ciebie instytucja "baby z jajkami"? Mię to taka właśnie od dobrych dwóch lat takie jajki przynosi, że... ech! Masełko i kiełbachę też czasem proponuje - nie, że ma ze sobą, tylko informuje np. że u niej świniaki bić będą i czy przypadkiem kiełbasy nie chciałbym...
Alem jakoś dotąd nie skorzystał, jakoś od pewnego czasu nie przyswajam wędlin, bez względu na to, jakie są - mięcho to raczej obiadowo, choć i to niekoniecznie. Czasem wolę jarzynki. Na różne sposoby przygotowane...
Do jajek to akurat mam dostę nieograniczony :)
TADAM!
Jedzonko zmartwychwstaje...
Ostatnio wymyslone, ale jeszcze nie degustowane:
kukurydza z puszki, podduszona na maselku (musi byc DOBRZE odsaczona na sicie) z jaka dobra wedzonka (polecam wedzona ogonowke), obowiazkowe przyprawy: czosnek skrojony drobiutenko, majeranek, oregano, odrobina chili, sos sojowy i w to wszystko kilka jaj (4-6), szybciutko, jedno po drugim (rozbijanie w kubku spieprzy caly efekt!) wbite, sciete nie na skale, tylko tak na polmiekko...
najlepiej podawac z ciepla bagietka i uczciwa kawa z mlekiem
smacznego!
uuuuuuuuuuuu snow, jakos kiepsko to widze, i od razu zaznaczam ze tego nie wyprobuje
Brzmi zachęcajaco....ja bym tam widział łyżeczke konc.pomidorowego,albo świezego pomidorka...ale nie o tej porze roku.Bo to tylko z nazwy jest/pomidor/
2321 - spox... a pomidorki mrozone? wisz jak sie latwo je robi? albo konserwowe? nie w occie, ino w lekko slonej zalewie...
ale co świeże ,to świeże........polecam pomidorki w puszce firmy/acardi/,,jakies włoskie czy cuś....ale bardzo smaczne....bez skórki...pycha. zawsze dodaje do /szpageti/..
a goloneczke w słoiczku zapeklowac umiecie?
A jasne! tylko z saletra spozywcza czasami bywa klopot...
Zjadłbym fasolki po bretońsku....ehh..ale takiej jak robiła moja babcia...
2321... to sobie zrob - nie podpatrywales jak robila? nie pamietasz? kurde... ja sie meczylem ladnych pare lat, nim mi sie udalo zrobic teoretycznie najprostsze danie, jakie sobie mozna wyobrazic czyli rosol, ale dokladnie taki, jaki robila moja Mama... i w koncu zrobilem, a na dodatek od tego czasu zmodyfikowalem tez...
oczywiscie z wlasnorecznym makaronem, cieniutkim bardzo, ktory mnie kosztowal pokrojone kilka razy paluchy i obciete pazury (oczywiscie przy takiej okazji ladowal w koszu i konsumowalo sie kupny), ale teraz juz mi idzie bez problema...
jak mi sie chce i mam dla kogo...
"jak mam dla kogo" tzn.? chodzi o kobietę czy nie tylko?
przeczytałem tych Twoich przepisów parę i pysznie się je czyta...dobrze by było spróbować jeszcze...
snow...przestan bo sie kobitki kompleksow nabawia:-) zadna sie nie odwazy przyznac, ze gotowac umie:-)))))
ja nie umiem ..ale na szczescie trafilam na taki egzemplarz jak ty....a jaki sernik robi...mniam mniam
Nie żegy sie chwalić ale umiem gotować....w domu to ja robie obiady...
a ty sie dziwisz, ze zona na cie krzywo patrzy...jak ty tu sprzatasz...zamiast w domu obiadek...a co bedzie dzisiaj?
srebrny - a czy moga byc jakies watpliwosci?
nie...ale tak pomyślałem, że gdybyś kiedyś przez przypadek tak do tej Brennej przyjechał to ja Ci kuchnię załatwię i może coś zaserwujesz....
Jacha...zawsze...dziś na obiadek krupniczek.pieczony schabik,w sosie/knura/,,czerwone buraczki....pasi?
srebrny - to by musiala byc liczba mnoga czyli koncowka -my...
końcówka powiadasz :D
powiem tak...kuchnia jest taka, że dwie i trzy osoby się tam zmieszczą...bar dość duży jest...posiłek można też pod takim zadaszenim zjeść - mówią na to strzecha...z jednej strony baru górka zwana ****** z drugiej strony rzeczka zwana Brenicą....aaa zapomniałem można też pod tą strzechą upiec jakiego świniaka bo jest do tego specjalne miejsce...całkiem przyjemnie
całkie ,całkiem..
ba...2321 jak bedziesz w pobliżu to daj znać...to browarek wypijemy ;)
Na browara zawsze sie dam namówic..jak by sie tak zastanowić to chyba cysterna by sie juz zebrała..nie nadąże flaszek z piwnicy wywozić....Zona ostatnio wchodzi i az sie za głowe złapała....było ze 60 butelek....tak w póltora tygodnia..
to masz wyrozumiałą żonę...1,5 tygodnia to ok. 10 dni...60 butelek wypitych to jakieś 6 dziennie...chyba, że Ty 2 i 4 żona :D
Zona karmi piersią to nie pije.....a 6 butelek dziennie to dużo??
6? na zdrowego chłopa? z doswiadczenia (a mam duże) powiem wam iż przyjęcie 6 browarków to średnio (podkreślam średnio) ok 3 godzin na zdrowego chopa... na chorego 5 ...
moon.....dobrze powiedziane..
no niby tak...
2321..nie mowiles, ze dziadek tez zmarl...czy tez przeoczylam..:-)
nie bardzo rozumiem...o dziadku nic nie było........babke zjedli na grillu...dziadek ma sie dobrze.
nie bardzo....na obiad go wczoraj miales...czy tez cos zle zrozumialam?:-)
chyba coś źle zrozumiałaś...;)
eee...dziadek ma sie dobrze....dziś byłem z nim na browarku..
moon... 3 godziny na 5 piw?
duch w narodzie chyba umarl...
a propos jedzonka, to mam jazde:
udo indycze (nie podudzie, bo tam od groma sciegen jest) zamoczyc w zalewie skladajacej sie z piwa (cala puszka - - niezalezie od gatunku), sos sojowy (2 lyski stolowe), przyprawa do grilla (Kamis), oleju (lepsza oliwa z oliwek) i chili (cwierc lyzki stolowej) na jakie 24 godziny co najmniej - lepiej na 48... udo musi byc cale zanurzone...
jak sie je wyciagnie, to musi obciec... na sicie najlepiej - i w slodka papryke... i potem w buleczke starta... i w jajeczko roztrzepane i znowu w buleczke...
podawac frytkami!
smacznego!
Serwis przeznaczony tylko dla osób dorosłych. Klikając "Rozumiem" potwierdzasz, że masz ukończone 18 lat. Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług.