Marzy Wam się "złoty deszcz"? Ja wolę "perłowy". W tym szczególnym zachwycie nad stopami odzianymi w szpilki nie tyle chodzi mi o to, aby obdarzać je najcenniejszym i darami własnej rozkoszy, niczym laurowym wieńcem nakładanym na szyję zwycięzcy. Bardziej przypomina to składanie kwiatów u stóp podczas uroczystej procesji — cichy hołd, z którego powstaje miękki kobierzec. Dopiero po nim mogę stąpać z gracją i godnością, jak po ścieżce utkanej z perłowego podziwu. Kobieta jednak patrzy na ten rytuał inaczej niźli mężczyzna. Tam, gdzie on dostrzega akt uwielbienia, ona często widzi gest oddania, subtelną formę szacunku, wyrażoną językiem symboli.