Noc… i trochę prowokacji. Wyszłam tak na boczną ulicę, bo lubię czuć na sobie spojrzenia i obserwować reakcje ludzi. Zdjęłam majtki tylko na chwilę, ale i tak nie trzeba było długo czekać - jeden mężczyzna minął mnie, po kilku krokach zatrzymał się i obejrzał jeszcze raz. Drugi zwolnił, uśmiechnął się i wyraźnie nie wiedział, gdzie podziać wzrok.
A ja stałam spokojnie, z rękami na biodrach, doskonale świadoma tego, jakie robię wrażenie. Mąż był obok, widział wszystko i świetnie się bawił, obserwując reakcje obcych facetów. Najbardziej podoba mi się właśnie ten moment, kiedy ktoś przypadkiem mnie zauważa, patrzy coraz śmielej i zaczyna się zastanawiać, czy to tylko niewinna prowokacja, czy może zaproszenie do czegoś więcej. Tej nocy kilka spojrzeń zdecydowanie trwało zbyt długo… i wcale mi to nie przeszkadzało…