Wyobrażam sobie, że stoję w galerii przed ścianą pełną portretów, a mimo to część odwiedzających zaczyna patrzeć właśnie na mnie. Jeden mężczyzna przestaje oglądać zdjęcia, drugi zwalnia, przechodząc obok, a ktoś siedzący na ławce coraz częściej zerka w moją stronę. Wyobrażam sobie, jak przyjemna byłaby świadomość, że w miejscu pełnym obrazów sama stałam się częścią wystawy i wzbudzam większe zainteresowanie niż niektóre eksponaty. Mąż stoi gdzieś z boku, obserwuje reakcje ludzi i uśmiecha się, bo doskonale wie, jak bardzo lubię przyciągać spojrzenia i prowokować wyobraźnię.
W końcu niektóre obrazy podziwia się przez chwilę, inne zostają w pamięci na zawsze.
Ciekawe, do której kategorii trafiłabym ja… ❤️🔥