Mąż zrobił mi to zdjęcie tuż przed przyjściem mojego nowego kochanka. Czerwoną sukienkę wybrałam celowo, tego wieczoru nie zamierzałam wtapiać się w tło. „Wyglądasz niewinnie” - rzucił zza telefonu. Roześmiałam się. Zna mnie zbyt dobrze, żeby wierzyć w takie rzeczy.
Przy stoliku czekały trzy miejsca. Kiedy on wszedł, spojrzałam mu prosto w oczy. Podszedł pewnym krokiem, ale gdy pierwszy raz zobaczył z bliska moją twarz, urwał w połowie powitania. Patrzył przez chwilę, jakby zapomniał przygotowanego zdania.
- Ty… przepraszam. Na zdjęciach wyglądasz pięknie, ale… cholera, nie byłem przygotowany.
- Na kolację? - zapytałam, unosząc brew.
Roześmiał się, wyraźnie speszony.
- Na ciebie.
Mąż odłożył telefon i wskazał mu krzesło.
- Siadaj. Pierwsze zdanie masz już za sobą.
Usiadł. Jeszcze przed chwilą miał tyle do powiedzenia w wiadomościach, teraz najwyraźniej potrzebował chwili, żeby odzyskać głos. Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że jeszcze dziś będzie robił ze mną wszystko, co będzie chciał.