Chwyciłem brzegi dżinsu i bielizny, ściągnąłem je w dół, odsłaniając to, co kryły. Jego penis był już w pełni wzwodu, twardy i gorący, uderzający o dolną część brzucha. Był idealnie gładki, całkowicie wydepilowany, skóra lśniąca w świetle deski rozdzielczej. Żyłki pod spodem były wyraźne, niebieskawe, pulsujące życiem. Unosił się rytmicznie z każdym uderzeniem jego serca, napęczniały i gotowy na dotyk.
Schyliłem się nad nim, wciągając jego zapach głęboko do płuc. Mój język wysunął się i powoli, od nasady samego dołu, przejechał wzdłuż grzbietu jego prącia. Czułem każdy milimetr, każde nierówności na skórze, ciepło promieniujące z jego wnętrza. Jego ciało skurczyło się gwałtownie, a dłonie zacisnęły na moich włosach, palce wbijając się w skórę głowy. Jęknął, dźwięk niski i gardłowy, który odbił się echem od szyb samochodu. Objąłem wargami żołądź, ssąc go mocno, jednocześnie poruszając językiem wokół rowka wędzidełka.